środa, 28 czerwca 2017

Facet w Maroko to ma fajnie, bo może mieć cztery żony

Dziś podejmę się czegoś co wielu z Was najbardziej nurtuje a jednocześnie bardzo ciekawy, wkurza lub bawi. Jak to jest z tą poligamią w krajach arabskich? Jak to się ma w Maroku i czy jest legalne? Przecież dobrze wiemy, że islam zezwala na posiadanie czterech żon. A wielożeństwo to przecież dominacja facetów nad kobietami. Facet to ma fajnie, bo ma jedną wielką orgię z kilkoma. Kobieta już niekoniecznie, bo musi dzielić się z innymi. A gdyby tak odwrotnie? Jeśli chcesz wyjść za Araba to licz się z tym, że weźmie sobie kolejną, kolejną i jeszcze kolejną... więc lepiej spierniczaj nim będzie za późno - takie ostrzeżenie dostaje każda naiwna, która się w to pakuje. 

Facet w Maroko to ma fajnie, bo może mieć cztery żony

Jako odpowiedź na wszystkie pytania polecam wypowiedź marokańskiej przewodniczki oprowadzającej turystów po Pałacu Bahia w Marrakeszu na tym wideo. Jeden ze śledzonych fanpage o Maroku je polecił. Ono skłoniło mnie do napisania na ten temat. Pani ta trafia w sedno. Opowiada o poligamii w Maroku z humorem, że jak widzisz cała wiara pada ze śmiechu. Ponieważ gada ona po hiszpańsku do hiszpańskich turystów a nie każdy z Was zna ten język postanowiłam streścić to co mówi. Uzupełnię ją też o to czego sama dowiedziałam się na ten temat, co wyczytałam, zasłyszałam i zobaczyłam na własne oczy.

Czy w Maroku jest poligamia czy nie? Na pewno nie jest ona zakazana prawnie jak w Turcji. Niby nie ma tam nic przeciwko niej ale praktyka jest zupełnie inna.

czwartek, 22 czerwca 2017

Noc Świętego Jana. Święto ognia i wody, którego Hiszpanie nie mogą się doczekać

Mieszkając w Hiszpanii widzę jak ludzie tutaj uwielbiają świętować i bawić się. Nic dziwnego, przeciętny czas pracy od 8 do 20 od poniedziałku do piątku sprawia, że muszą się wyładować na całego gdy tylko mają wolne. W ciągu roku jest tu masa wydarzeń w których też miałam okazję brać udział. Także przyjeżdżając tu jako turysta można się wmieszać w tłum bawiących by lepiej poznać kraj w momencie życia na totalnym luzie. Gdybym miała określić które wydarzenie jest dla Hiszpanów najważniejsze a raczej najbardziej oczekiwane to jest to zdecydowanie magiczna Noc Św. Jana z 23 na 24 czerwca.

Noc św Jana. Święto ognia i wody, którego Hiszpanie nie mogą się doczekać

W rzeczywistości nie jest to najkrótsza noc w roku. Jest nią 21 czerwiec - przesilenie letnie. W tym roku najdłuższy dzień będzie trwał 16 godz i 46 min. Słońce wzejdzie o 4:40 a zajdzie o 20:49 (powodzenia dla tych co mają Ramadan). Po prostu 24 czerwiec jest po tym przesileniu, noc wtedy trwa krótko. To dzień narodzin Św. Jana Chrzciciela, który przygotował ludzkość na przyjście Chrystusa. 24 czerwiec to dokładnie 6 miesięcy przed wigilią narodzin Jezusa.

Wydarzenie to wydaje się być mniej znane pośród hiszpańskich i światowych imprez. Pewnie dlatego, że ma mniejszą promocję wśród turystów a większą wśród lokalnych. Ponieważ dla Hiszpanów jest bardzo ważne, a gdy my podróżujemy to i tak ciekawiej jest zbliżyć się do miejscowych, postanowiłam dopisać je do najciekawszych wydarzeń w Europie w 2017 r. Jakbyś był w tym czasie w Hiszpanii i nie straszne Ci tłumy to warto wsiąść w autobus i przyjechać do mnie do Andaluzji by to zobaczyć. Wybrać się nocą na jedną z plaż na Costa Tropical na świętowanie z ogniem lub do górskiej miejscowości Lanjarón w Alpuharras na świętowanie z wodą.

środa, 14 czerwca 2017

Tiramisu z biszkoptami jako pomysł na pyszny deser

Przepis ten zaproponowała mi nikt inny jak marokańska teściowa. Podobno nauczyła się go z filmu na youtube. Ja wiedziałam jedno, że chcę mieć tiramisu w jej wykonaniu na blogu. Bo jest naprawdę pyszne. Deser ten pochodzi z Włoch i jest to krem z sera, mleka i jakek przekładany nasączonymi w kawie biszkoptami. Teraz widzisz, jak często przechodzę ze skrajności w skrajność. Najpierw pisałam o pohamowywaniu się od zachcianek, którymi są słodkości a teraz sama proponuję coś słodkiego. I gdzie u Ciebie Dorkita spójność?

Tiramisu z biszkoptami jako pomysł na pyszny deser

Ale tiramisu jest idealne na deser serwowany w szklankach, jako propozycja na imprezę oraz na jeden dzień w tygodniu wolny od diety. Poza tym nasz przepis jest bez klasycznego cukru i bardzo prosty w wykonaniu.

środa, 7 czerwca 2017

Chcesz mieć silną wolę i opierać się pokusom? Zrób sobie Ramadan

Dzisiejszy post będzie garścią motywacji z... islamem w tle. Od 27 maja w Maroku trwa Ramadan, święty miesiąc muzułmanów, którzy nic nie jedzą i nic nie piją od wschodu do zachodu słońca. To już trzeci Ramadan w historii mojego bloga. Jak zwykle przypomnę wpis o tym jak Marokańczycy go obchodzą oraz mojej próbie podejścia do tego postu, która wyszła jak wyszła. Ciekawę czy gdybym bardzo chciała pościć i miałabym do tego motywację to czy dałabym radę wytrwać przez miesiąc tak jak oni? Bez dyskretnego podjadania i popijania wody? Choć nie planuję tego zrobić, bo to nie moja bajka to odpowiem, że TAK... raczej byłabym w stanie. Teoretycznie dałabym radę, bo jest to coś co zależy tylko od Ciebie, więc na 100% możliwe. Chcesz wiedzieć dlaczego?

Chcesz mieć silną wolę i opierać się pokusom? Zrób sobie Ramadan

Od czasu do czasu zerkam w babskie grupy wsparcia na fejsie. Członkinie wciąż głowią się, stosują jakieś triki i motywacyjnie kopią się w dupę aby odpowiedzieć sobie na nurtujące pytanie. 

"Jak sprawić aby mi się chciało tak jak samo się nie chce?"

Problem (tfu! Wyzwanie) jest taki że marzysz o tym aby schudnąć, pozbyć się jakiś nałogów, pracować produktywnie i zmienić swoje życie. Wiadomo, że aby tego dokonać często trzeba sobie czegoś odmówić aby potem mieć korzyści. Trzeba pokonać wszelkie pokusy, które oddalają nas od celu. Odroczona gratyfikacja kluczem do sukcesu. To jest pewne i w to też wierzę. 

wtorek, 30 maja 2017

Talerz niespodzianka. Przepis na marokańską seffę

Seffa nazywana jest talerzem niespodzianką. Ponieważ pod warstwą makaronu nitki można ukryć co się chce - mięso z kurczaka czy warzywa. Przygotowuje się bardzo podobnie do kuskusu. Je sie ją po marokańsku, czyli wspólnie z jednego talerza. Zapraszam na przepis w wykonaniu Leili. Porcja dla całej rodziny. Wygląda na olbrzymią ale w przoygotowaniu jest całkiem prosta.

Talerz niespodzianka. Przepis na marokańską seffę

Składniki
500 gr makaronu nitki, 1 kg cebuli, 1 kurczak, pietruszka, pieprz, kurkuma, smen - smalec lub masło roztopione, czosnek, olej słonecznikowy, sól, cynamon, rodzynki, cytryna

niedziela, 21 maja 2017

Marokańska teściowa. Co się zmienia u mnie w domu kiedy ona przyjeżdża

Uprzedzając Wasze domysły oświadczam, że teściową mam spoko. Nasza relacja jest bardzo dobra. To pogodna i przyjazna kobieta, która nie poucza, nie krytykuje, nie wtrąca i nie obwinia. Żyjemy w zgodzie choć czasem zdarzają się nieporozumienia. Zawsze chętnie nam pomaga. Odkąd mam synka, ta pomoc tak bardzo się przydaje, że mimo tego o czym zaraz przeczytacie, z niecierpliwością czekam na jej przyjazd. Wizyty marokańskiej teściowej to chyba najważniejszy punkt mojej codzienności.

Marokańska teściowa. Co się zmienia u mnie w domu kiedy ona przyjeżdża


Przyjeżdża do nas tak często i na tak długo, że zliczając to wychodzi, że mieszka z nami przez min. pół roku! Ma u nas nawet swój pokój który na nią czeka. Nieodcięta pępowina trzyma i będzie trzymać do końca naszych dni. Jak czegoś nie zmienisz to się z tym pogódź. ;)

wtorek, 9 maja 2017

Śmierć Magdy w Egipcie. Przestańcie pouczać ofiarę!

Cała Polska zaszokowana jest tragedią 27-letniej Magdy Żuk, która zmarła w tajemniczych okolicznościach na wakacjach w Egipcie. Wszystkich wstrząsnęła jej rozmowa telefoniczna z chłopakiem na krótko przed śmiercią. Dziewczyna prawie nie mogła mówić. To przez nagłą depresję czy może dlatego, że ktoś jej zabronił? Gwałt zbiorowy, obłęd, rany, samobójstwo, morderstwo... cokolwiek by to było? Kto mógł jej to zrobić? Dlaczego wypadła przez okno szpitala? Może ktoś ją wypchnął? Jaki udział miał w tym jej chłopak a jaki rezydent? Śledztwo trwa. Wkrótce ma się odbyć sekcja zwłok. Ludzie plotkują i tworzą własne domysły. Nawet powstała grupa na facebooku by o wszystkim informować. Czuję ogromne współczucia dla rodziny Magdy za to, że tak zginęła oraz za to jak ludzie prawią o tym w sieci. 

Śmierć Magdy w Egipcie. Przestańcie winić ofiarę!

Ja z Egiptem nie mam nic wspólnego. Jednak blogując o innym kraju arabskim ten temat siłą rzeczy do mnie trafia. Wiele ludzi wcześniej czy później zacznie ze mną o nim gadać. Bo poczucie bezpieczeństwa na wakacjach zostało podważone.

Jakiś czas temu napisałam tekst na zlecenie. Sama wybrałam sobie jego temat: bezpieczeństwo podczas wakacji. Choć na szczęście dotyczył Maroka miałam z nim pewne obawy. W życiu łatwo jest coś "wykrakać", tak że dziać się będzie zupełnie na opak. To zdarza się częściej niż myślisz. Czułam, że lada moment coś się stanie. Poczuję się głupio i ktoś mi to wytknie. W sumie... stało się. Choć w Egipcie, który pod względem bezpieczeństwa dla turysty wypada o wiele gorzej niż Maroko. Śmierć Magdy to z pewnością nie pierwszy dramat jaki tam miał miejsce w ostatnich latach.

Jednak wrzucanie wszystkich, jak to ich zwą "ciapatych" do jednego wora, słusznie czy niesłusznie jest powszechne. Równolegle przeplata się dyskusja o to jacy są muzułmanie. Dla jednych to dzikusy a drudzy domagają się tolerancji, bo nie wszyscy tacy są. Podobno Egipcjanie też są tą tragedią poruszeni.

wtorek, 25 kwietnia 2017

W podróży o zapachu mięty – wywiad z Anną (Malaiką) Kitzmüller

Zapraszam na wywiad z Anną (Malaiką) która dzieli swoje życie pomiędzy Austrią a Marokiem. Organizuje niezwykłe wyprawy jako Tinire Inspiration podczas których zaraża innych pasją poznawania geografii, historii i kultury tego kraju. Być może kojarzycie ją z „babskich wypraw do Maroka”, na które być może traficie w sieci szukając informacji o podróżach na pustynię, by spędzić czas wśród Nomadów i Berberów. Teraz realizuje swój projekt budowy obozowiska, w którym odbywać się będą warsztaty. Anna mogłaby gadać o Maroku w nieskończoność. Przez to wywiad z nią zmienił się w prawdziwą Marokopedię.


W podróży o zapachu mięty – wywiad z Anną (Malaiką) Kitzmüller
Zdjęcie: Paulina Shoota
Aniu, przedstaw się i powiedz co oznacza Twoje drugie imię?

Witam, Salam. Nazywam się Anna Kitzmüller a moje drugie marokańskie imię Malaika to ksywka. Nadali mi je Nomadzi i oznacza Anioł. Nie wiem czy mam duszę Anioła, czasem jestem zbyt energiczna, nakręcona, nie usiedzę w miejscu i gaduła straszna a jaka pyskata czasem :) Anioły mają dla mnie coś wspólnego z anielskim spokojem. No cóż, może w moim wypadku, nie chodzi o cechy charakteru, tylko bardziej o uczynki.

Z wykształcenia jestem pedagogiem terapeutycznym, szalona podróżniczka nie bojąca sie pająków i skorpionów. Ukończyłam Akademię dla przewodników turystycznych oraz szkołę tkactwa artystycznego i ceramiki. Jestem zakochana w prostym życiu i "Prostych" ludziach a prywatnie jestem mamą dwóch indywidualistów, którzy czasem stawiają cały moj świat na glowie :) Chciałabym też byś posiadaczką białego wielbłądka ale jeszcze nie udało mi się zrealizować tego marzenia.

środa, 19 kwietnia 2017

12 dowodów na to, że w Maroko jest bezpiecznie

Jechać czy nie jechać w podróż do Maroka? Czy warto zarezerwować wczasy już teraz? Co mnie tam może spotkać? Na co uważać? Czy mogę czuć się bezpiecznie? Takie pytania zadaje sobie wielu turystów. Także Wy często piszecie do mnie z tymi pytaniami. Wiem, że Maroko to magiczny kraj który Was pociąga i z pewnością oczaruje. Jednak w dobie niestabilności politycznej, ataków terrorystycznych, braku zaufania i wielu innych zagrożeń chcecie rozważnie podjąć decyzję gdzie warto jechać na wakacje.

12 dowodów na to, że w Maroku jest bezpiecznie

Zrozumiałe są obawy przed podróżą do krajów muzułmańskich. Bo przecież z wyznawcami islamu nigdy nic nie wiadomo. Nie każdego przekonują zapewnienia, że wielu jest pokojowych. Wśród nich też mogą ukrywać się terroryści ISIS i przestępcy. Bo to też Afryka i trzeci świat. Tam zawsze wybuchają wojny, zamachy, protesty i zbrodnie. Tam szerzy się przestępczość, handel narkotykami i bronią. Tam jest dyskryminacja kobiet, mniejszości i innych wyznań. Tam są epidemie, brak higieny, czystej wody i świeżej żywności oraz fatalne warunki do życia.

Sama przed wyjazdem na wakacje do Maroka dostawałam masę ostrzeżeń i wizji najgorszych z możliwych scenariuszy. Niestety, zamachy w Turcji, Tunezji czy Egipcie w ostatnich latach tylko potwierdziły obawy. Ponieważ wiele zależy od szczęścia czy pecha, to chcemy jak najbardziej uniknąć przypadkowego znalezienia się w centrum jakiejś tragedii. Co zatem robić by cieszyć się wakacjami Spędzić je w Polsce na działce? Najlepiej wogóle nie wychodzić z domu? A może wybierać inne alternatywne kierunki?

Ale jeśli chodzi o Maroko to w wielu rankingach bezpieczeństwa zupełnie odstaje od swoich sąsiadów, krajów o podobnej kulturze i wyznaniu. Gdyż wypada w nich nadzwyczaj... bardzo dobrze. 

środa, 12 kwietnia 2017

W podróży do sukcesu, czyli mój pierwszy dzień w Hiszpanii

Wyjechać i zamieszkać w Hiszpanii - serio, kiedyś to było dla mnie... wyznacznikiem sukcesu. Czyli czegoś trudnego i nieosiągalnego. Już nie raz musiałam opowiadać o tym jak ten "sukces" osiągnęłam i przekonywać się, że jednak człowiek młody często myśli głupio i naiwnie co to znaczy dla niego spełnione marzenie. Że wyjazd to nie wszystko, to nie jest koniec historii Twojego życia. To tylko etap dążenia do sukcesu a po nim może nawet być gorzej. To, że wyjechałaś nie znaczy, że go osiągnęłaś. Teraz dużo osób wyjeżdża co tym bardziej umniejsza rangę tego osiągnięcia. Lecz nie ma co żałować gdyż po drodze może Cię spotkać wiele innych rzeczy.

W podróży do sukcesu, czyli mój pierwszy dzień w Hiszpanii

O moim wyjeździe do Hiszpanii klepię po raz enty gdyż skłonił mnie do tego projekt wiosenny Klubu Polek na Obczyźnie pt. "Pierwszy dzień kraju w jakim teraz mieszkam". Oh! Kiedy to było? Cofnęłam się w czasie by przypomnieć sobie ten dzień, gdzie byłam, co robiłam, co się wydarzyło i co czułam. Każdego spotyka coś innego gdy postawi po raz pierwszy nogę w obcym kraju. Zobaczcie jak to było u Marty w Egipcie a jutro sprawdźcie u Oli w Czechach.

Takich dni przyjazdu miałam już kilka, bo do Hiszpanii przyjeżdżałam parę razy w różnych celach i z różnymi uczuciami. Takie przyjazdy były trzy. 

wtorek, 11 kwietnia 2017

Paluszki Fatimy z nadzieniem. Jedne z mięsem a drugie wegetariańskie

Paluszki Fatimy to takie marokańskie paszteciki o walcowatym kształcie. Jest to farsz zawinięty w ciasto francuskie zwane "ouarka". Ponieważ wykonywałam je na pilnik polonijny gdzie miało być sporo ludzi postanowiłam zrobić dwie wersje. Jedna jest z mięsem na bazie mielonej wołowiny a druga wegetariańska na bazie ciecierzycy. Choć nie do końca mi się to udało, bo preferencje żywnościowe ludzi są szersze niż jedzenie czy nie jedzenie mięsa. Choćby kwestia mąki, która była najzwyklejszą mąką pszenną. Farsz stworzyłam według własnej koncepcji używając składników popularnych w Maroku i przede wszystkim przypraw. 

Paluszki Fatimy z nadzieniem. Jedne z mięsem a drugie wegetariańskie

Na życzenie osób z pikniku, którym bardzo smakowały wrzucam przepis. Nie będzie on ekspercki ale eksperymentalny, ponieważ moja przygoda z kuchnią jest wciąż w drodze do ideału. 

W pierwszej kolejności potrzebujesz ciasta. A "ouarka" jest dość trudne do wykonania aby było takie jak w Maroku. Powinna być elastyczna i chrupka. Zrobiłam na dwa sposoby

1. Sama je wykonałam. Zmieszałam ze sobą 500gr mąki razowej i 250ml ciepłej wody. Dodałam też 1 łyżeczkę drożdży i szczyptę soli. Wszystko wymieszałam w mojej maszynie do wyrobu ciasta. Wyszło coś co przypomina chleb.

2. Jestem zwolenniczką chodzenia na łatwiznę gdy uznam, że to najlepsza droga dlatego... kupiłam gotowe ciasto. ;)

piątek, 31 marca 2017

Jeśli liczysz tylko na naturę to życzę powodzenia

Jak wiesz na czasie jest teraz powrót do natury. Dlatego myślałam sobie, że ci Marokańczycy to mają dobrze. Posiadają dostęp do tylu naturalnych i zdrowych roślin, ziół, olei. Prosto ze źródła. Sami je produkują, eksportują, sprzedają turystom, więc pewnie stosują na codzień i dzięki nim są zdrowi i szczęśliwi. Miałam taką nadzieję a jednak bardzo mnie czymś zaskoczyli. Przyglądając się z bliska pewnej marokańskiej rodzinie stwierdziłam, że wcale nie korzystają tak obficie z tych swoich skarbów natury. 

Jeśli liczysz tylko na naturę to życzę powodzenia

Ciekawa jestem czy ten tekst włoży kij w mrowisko wobec obecnego trendu. Czy czasem nie dostanę po głowie, że niby jakieś pierdoły wypisuję. Wkurzę co po niektórych promujących zdrowy styl życia. Bo przecież wszystko, dosłownie wszystko czego nam potrzeba jest w naturze. 

A może zastosujesz olejek arganowy? - proponuję Marokance kiedy trzeba czymś posmarować odparzoną pupcię niemowlęcia. Przecież pomaga na wszystkie poparzenia czy zapalenia skóry. Ma tyle witaminy E i wiele cennych składników. Jest naturalny i na pewno nie zaszkodzi. Ona na to, że... nie chce ryzykować, bo nie wie jak zadziała. Sięga po maść, którą lekarz polecił i na jej opakowaniu jest dokładnie opisane przeznaczenie, co znaczy, że jest dobra. Woli sprawdzone rozwiązania, bo przecież chodzi o to aby pomogło.

piątek, 24 marca 2017

Choumicha. Marokańska gwiazda telewizji odkrywa sekrety rodzimej kuchni

Ten wpis będzie dla tych z Was, którzy dobrze znacie Maroko od podszewki, łącznie z telewizją. Bo tylko Wy będziecie tę babkę kojarzyć. Ale myślę, że także dla wszystkich Was zainteresowanych kuchnią marokańską i szukających fajnych przepisów u samego źródła. Choumicha Chafay, bo o niej mowa, jest gospodarzem programów kulinarnych w telewizji 2M. Choć prowadziła je też za granicą w krajach francuskojęzycznych i arabskich. Zadaje się być drugą po żonie króla najbardziej znaną kobietą w Maroku. Jej imię jest jej marką. Podczas pewnej dyskusji o marokańskich celebrytach zasugerowałam się aby o niej coś napisać. 

Choumicha. Marokańska gwiazda telewizji co odkrywa sekrety rodzimej kuchni


Informacje o Choumichy oraz jej karierze w telewizji zaczerpnęłam z jej stron, które podaję na końcu. Zachęcam do odwiedzenia jeśli chcecie ciekawe przepisy. Moim celem było to, aby w sieci znalazła się o niej notka po polsku.

Choumicha urodziła się w Casablance w 1972 r. A może w 1969? Notki biograficzne podają raz jedną raz drugą datę. Ma wykształcenie z dziedziny marketingu i komunikacji co z pewnością pomogło jej w promowaniu kuchni marokańskiej regionalnej we własnym kraju i nie tylko. Jej pasja i to w czym jest dobra to oczywiście gotowanie.

piątek, 17 marca 2017

Share Week 2017. Trzy polecane blogi

"Po co ty promujesz innych? Przez to oni zaczną odnosić sukcesy a nie ty" - taki komentarz dostałam kiedyś od mojej drugiej połówki, dla której blogowanie jest abstrakcyjne. Ale nie ma się czego obawiać, gdyż wcale nie zamierzam chować się w cień tych, których popycham do przodu. Twórca akcji Share Week też takiej rady, by nie posłuchał. Bo zarówno dla niego jak i mnie blogowanie to nie abstrakcja. Wszyscy wiemy co dało mu promowanie innych i jeszcze zachęcanie by robili to samo. Karma zawsze wraca.

Share Week 2017. Trzy polecane blogi

W moim wpisie o tegorocznym Share Week 2017 będę jak zwykle bardzo dosłowna. Początkowo nie planowałam udziału. Ale pomyślałam sobie, że może ktoś inny też wytypuje ten sam blog co ja. Mój głos pomoże mu skoczyć o oczko wyżej. Będę miała na koncie dobry uczynek.

Tak, to jest łańcuszek - mówi autor tej akcji, mimo, że jest to nielubiane słowo. Tylko "łańcuszek", który się wyróżnił spośród wielu i zyskał nawet przychylne opinie. Wokół Share Week krąży też drugie nielubiane określenie - "kółko wzajemnej adoracji". Czy ta akcja nim jest? Uważam, że w pewnym sensie tak. 

niedziela, 12 marca 2017

W Sierra Nevada na nartach, na desce a może w bikini

Tyle razy Wam pisałam, że mieszkam blisko gór Sierra Nevada, które leżą w słonecznej Andaluzji i są najwyższe na całym Płw. Iberyjskim. Przez pół roku leży w nich śnieg i można tam jeździć na nartach lub snowboardzie. Dobrze czytasz - w Hiszpanii. Dlatego już dawno powinnam napisać o tutejszym kurorcie narciarskim i rzeczach o których warto wiedzieć jeśli chce się tu przyjechać. Jest marzec, wkrótce wiosna. Ale co z tego, gdyż w Sierra Nevada jest właśnie połowa sezonu, który trwa zwykle od początku grudnia a kończy się 1 maja w zależności od ilości śniegu. W tym roku nasypało całkiem nieźle.

W Sierra Nevada na nartach, na desce a może w bikini

Właśnie teraz od 7 do 19 marca 2017 w Sierra Nevada odbywają się Zimowe Mistrzostwa Świata w Freestyle Ski & Snowboard. Sierra Nevada bywało już miejscem innych zawodów takich jak Zimowa Uniwersjada. Jednak skupmy się na tym co może zainteresować każdego kto chciałby przyjechać zimą do Granady i stąd wyskoczyć w góry na białe szaleństwo oddalone o zaledwie 30 km i 40 mim drogi samochodem oraz godzinkę autobusem.

Miasteczko narciarskie nazywa się Pradollano lub po prostu Sierra Nevada. Kiedyś nosiło nazwę Sol y Nieve - słońce i śnieg gdyż jest duża gwarancja dobrej pogody i braku wiatru. Biel śniegu z błękitnym czystym niebem. No, chyba, że trafisz na moment kiedy sypnie śnieg. Ale przy złych warunkach pogodowych trasy są zamykane.

Pradollano położone jest na masywie szczytu Veleta (3.396 mnpm) na wysokości 2.100 - 2.500 mnpm. Powyżej 3.000 mnpm znajduje się stacja Borreguiles. Do dyspozycji mamy tu 106 km przestrzeni do jazdy, 120 tras oraz sieć kolejek linowych. Dwie kabinowe i mnóstwo wyciągów krzesełkowych. Wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane.

piątek, 3 marca 2017

4 niebieskie marokańskie miasta

Maroko kojarzy nam się głównie z kolorem czerwonym ale niebieski też tam się wyróżnia. Wiele domów a nawet całe miasteczka i wioski maluje się na niebiesko. Dlaczego na ten kolor? Aby odstraszyć komary, które ponoć nie lubią niebieskiego, ponieważ wygląda dla nich jak woda. Inne wyjaśnienie to wojna na kolory. Ponoć niegdyś Żydzi, którzy tu mieszkali przemalowywali domy na niebiesko aby odróżnić od koloru zielonego, który symbolizuje islam. 

4 niebieskie marokańskie miasta


Obecnie błękit w wielu odcieniach ma przyciągać ale... turystów. Domy malują na ten kolor gdyż są atrakcyjne, reprezentatywne, mają swój klimat. Niebieskie dzielnice czy ich detale takie jak drzwi, okiennice czy donice z kwiatami, wąskie malownicze uliczki, którymi przechadzają się koty są doskonałymi obiektami do fotografii.

Niebieski jako kolor przewodni mojego bloga (choć niektórzy radzą mi aby go trochę osłabić bo za ostry) wziął się właśnie od niebieskich marokańskich domów. Dla miłośników niebieskiego Maroka podsumowałam 4 najbardziej znane niebieskie dzielnice, miasteczka, wioski, które warto odwiedzić.

Zatem tymczasem zalewam Was kolorem niebieskim.

sobota, 18 lutego 2017

Bhrir. Marokański naleśnik 1001 dziurek

Naleśnik jaki teraz zaprezentuję to obowiązkowa pozycja w kuchni Maroka. Nosi nazwę Bhrir. Wykonany jest głównie z semoliny. Ale w przeciwieństwie do naleśnika Msemen smaży się go tylko z jednej strony. Dzięki temu powstaje w nim mnóstwo dziurek i wygląda jak gąbka. Bhrir podaje się na śniadanie lub kolację z miodem lub z dżemem.

Bhrir. Marokański naleśnik 1001 dziurek

Aż wstyd, że przez 2,5 roku istnienia bloga bhriru na nim jeszcze nie było. Dlatego nadrabiam to zwłaszcza, że parę osób widząc go na zdjęciach prosiło mnie o przepis. Oto on:

niedziela, 5 lutego 2017

Moja przygoda z kuchnią, czyli jak każdy może nauczyć się gotować

"W Nowym Roku do garów" - tak przewrotnie wyraziłam się w jednym ze wpisów. I kto to mówi? Kobieta która stroni od wpychania jej w tradycyjną rolę? Oznacza to raczej w jakim kierunku mam podążać z moim blogiem, w tym o co najczęściej prosicie i o czym mówią statystyki. Czyli... powinnam publikować więcej przepisów kuchni marokańskiej. Doskonale to rozumiem i zabieram się do tego, aby lista tych dotychczasowych się powiększyła. 

Moja przygoda z kuchnią, czyli jak każdy może nauczyć się gotować

A ponieważ o kuchni mowa chciałabym przybliżyć Wam jak zmieniało mi się na przestrzeni lat podejście do gotowania. Szczerze, wstyd się przyznać ale jako nastolatka miałam do garów dwie lewe ręce. A raczej brak zainteresowania i chęci. Trudno w to uwierzyć ale tak niestety było.

środa, 25 stycznia 2017

10 ciekawych i dziwnych zwyczajów kulinarnych Maroko

1 grudnia ruszył projekt zimowy Klubu Polek na Obczyźnie. Polega on na tym, że od grudnia do stycznia na naszych blogach codziennie pojawia się post o ciekawych i dziwnych zwyczajach w naszych krajach. Jak wiecie, Maroko ma bogatą, charakterystyczną kuchnię która pociąga każdego kto pragnie odkryć ten kraj. Kuchnia Maghrebu jest pełna oryginalnych smaków, pachnąca przyprawami, będąca połączeniem kuchni arabskiej, berberyjskiej, śródziemnomorskiej i bliskowschodniej. A wokół niej tradycyjne zwyczaje Marokańczyków. Dzięki częstych wizyt teściowej, które stały się moją codziennością cały czas mam z nią kontakt.

10 ciekawych i dziwnych zwyczajów kulinarnych Maroko

Dzień wcześniej mogliście dowiedzieć się conieco o kuchni Szwajcarskiej (szokująco!) u Moniki. Natomiast jutro zapraszamy do Agaty na kuchnię turecką. A wszystkie nasze kulinarne wpisy znajdziecie na stronie klubu.

Marokańska gościnność i uprzejmiść jest ogromna. Więc jak będziecie mielu okazję, jej doświadczyć możecie się spodziewać następujących zwyczajów.

niedziela, 22 stycznia 2017

Czarnuszka na wszystko oprócz śmierci

Czy czarnuszka jest rośliną znana w Polsce? Pamiętam jak kilka lat temu pewien zielarz polecił jej czarne jak węgiel nasionka mojemu bratu jako składnik kompozycji ziół pomagających utrzymać dobre zdrowie. Później dowiedziałam się, że czarnuszka jest popularna w Maroku i często z tamtąd przywożona. Zwie się tam "sanuj" [czyt. "sanuż"]. Z nasion czarnuszki zwanych też czarnym kminkiem tłoczy się olejek na zimno. Naukowcy zbadali, że jest remedium na wszystkie choroby dzięki cennym składnikom.

Czarnuszka na wszystko oprócz śmierci

Postanowiłam zebrać informacje o czarnuszce oraz wypróbować zarówno nasiona jak i olejek. Jedno i drugie stosuje się w ziołolecznictwie, kosmetyce i w kuchni. Tak też zastosowałam.

Uprzedzę Was, że wpis nie jest sponsorowany oraz nikt mi tych produktów nie podarował. Nasionka bio oraz 100% olejek z czarnuszki kupiłam w miejscowym sklepie zielarskim. Te pierwsze to 240 gr w cenie 4€ a ten drugi to 50 ml za 11€.

Mamy dwa gatunki czarnuszki. Czarnuszka siewna (nigella sativa) rośnie w Europie południowo - wschodniej i w Azji zachodniej. Ma kwiaty białe o błękitnym unerwieniu. Czarnuszka danasceńska rośnie w Afryce północnej i na bliskim wschodzie. Ma kwiaty niebieskie. Obie czarnuszki rozprzestrzeniły się na basen Morza Śródziemnego. Właściwości nasion obu są podobne.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Beka z postanowień noworocznych na 2017

Panie i Panowie. Zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno. Właśnie rozpoczął się wyścig z czasem. Czyli magia postanowień noworocznych. Kto lepiej wykorzysta te 365 dni. Nie tyle, że zrobi więcej ale odznaczy wszystko co sobie zaplanował. Bo PLANOWAĆ to słowo, które urosło do rangi bóstwa. Kobiety oddają mu cześć, modlą się do swoich planów a ich Biblia to kolorowe planery. Bo planować brzmi lepiej niż absurdalne postanawiać. Cel brzmi lepiej niż marzenie. Z początkiem nowego roku oddaliśmy swoje życie planom, celom, postanowieniom, marzeniom - jakkolwiek by to nazwać. W głównym nurcie wypełnianie ich to już jest sport. Nie ma leniwych. Teraz każdy chce udowodnić, że jest proaktywny bo fejs wszystko widzi.

Beka z postanowień noworocznych na 2017

Pojawili się też rebelianci, którzy kwestionują noworoczne postanowienia. Ponieważ są do kitu, gdyż nigdy nie da się ich spełnić. Kto waha się pomiędzy poprawnością polityczną a mówieniem co myśli znowu zmieni nazwę na cele czy plany. Prawdziwy Bóg i tak z Twoich planów będzie się śmiał i życie ZAWSZE to potwierdzi.

Mimo wszystko chcę podzielić się z Wami moimi postanowieniami. Podsumowałam już swój ubiegły rok więc czas wypisać (czcionką Brusher i ozdobić kolorowymi kwiatkami) swoje cele na obecny. Oto one. Jest ich 12. Może kogoś zainspirują.

czwartek, 5 stycznia 2017

Polska, Maroko i edukacja dla wszystkich. Wywiad z Agą i Redą

Witajcie w Nowym Roku! Rozpoczynam go od wywiadu. Poznajcie Agę i Redę. Aga i Reda postawili sobie na ten rok wielki cel - zebrać fundusze na remont najbiedniejszych szkół w Maroku aby stworzyć dzieciom godne warunki do nauki i ułatwić do niej dostęp. Chcą także zorganizować wymianę polsko - marokańską i nakręcić o niej film. W tym celu stworzyli projekt RedAfrica i ruszyli z akcją crowdfundingową na Polak Potrafi

Polska, Maroko i edukacja dla wszystkich. Wywiad z Agą i Redą

Jeden z fanpage o Maroku polecał ten projekt gdyby ktoś chciał go wesprzeć. Tak trafił do mnie. A ja postanowiłam poznać Agę i Redę. Zawsze się cieszę jak widzę kiedy ludzie działają i fajnie by to dalej poszło w świat. Zbiórka trwa a bohaterowie wywiadu jak mówią na jego końcu - nie poddają się. Zresztą przeczytajcie.

Powiedzcie coś o sobie. Czym się zajmujecie? Jakie macie osiągnięcia?

Nazywamy się Aga i Reda. Polka i Marokańczyk. Obydwoje ze stolic swoich krajów :) Aga z Warszawy, Reda z Rabatu, a teraz mieszkamy w Krakowie. We wrześniu tego roku połączyła nas Fundacja PanOorama, którą wspólnymi siłami założyliśmy. Obydwoje idziemy w tym samym kierunku, ale jesteśmy zupełnie różni. Realista i Idealistka. On myśli. Ona mówi. On tworzy, ona wychodzi z tym do świata :)

To fajne, bo się uzupełniamy. Mamy taki sam cel, ale drogi różne. Tacy MY. 

Insta Galeria