czwartek, 28 kwietnia 2016

7 praktycznych lub niepraktycznych gadżetów z Maroka

Autorzy blogów bardzo lubią opisywać swoje ulubione gadżety. Wyrażają opinie co jest warte polecenia, co jest praktyczne a co nie. Śmieszy mnie tylko słownictwo, bo np. używają słowa "recenzja" odnośnie... recenzja branzoletki, recenzja kosmetyku, recenzja kubka, garnka. :D WTF? No jak to, przecież normalnie recenzuje się książki, ale jakieś gadżety? W przypadku tych, które wymienię wystarczy proste słowo "opis" lub "charakterystyka".

7 praktycznych lub niepraktycznych gadżetów z Maroka

A będą to ulubione gadżety z Maroka obecne w moim domu. Większość z nich (właściwie wszystkie) dostałam w prezencie. Zostały przewiezione marokańskim samochodem wypełnionym walizkami po sam dach przez Marokankę, którą o cokolwiek poproszę - ona mi przywozi. A nawet prosić nie muszę, bo ona akurat wie co dla mnie dobre i napewno kiedyś się przyda ;)

Jak zauważysz wiele z nich jest dość delikatnych i wymaga bezpiecznego pakowania. Myślę, że turysta wracający samolotem z Agadiru jak się uprze to też da radę coś podobnego przywieźć jeśli mu się spodoba. Subiektywnie oceniam je pod względem praktyczności lub jej braku. Zatem jedziemy.


1. Tagra [thegra] Gliniany kubek pomalowany smołą

Tagra [thegra] Gliniany kubek pomalowany smołą

Wiadomo, że człowiek powinien pić dużo wody. Minimum 2 litry dziennie. A kiedy jest upał to najlepiej pić ją bez przerwy. W Maroku pije się wodę z glinianego kubka zwanego tagra [thegra] - wymowa w nawiasie. Zauważyłam, że staje się on coraz bardziej rozpoznawalnym marokańskim gadżetem i lubianym przez turystów. Ja też ten kubek polubiłam odkąd go dostałam. Uwielbiam pić z niego wodę z cytryną lub z miętą.

Niedawno wyjaśniło się czym jest ta lśniąca czarna farba, którą jest pomalowany. Marokanki mówią, że jest ona zdrowa i dezynfekuje brzeg kubka kiedy styka się z naszymi ustami. Poznałam nazwę tej farby w języku hiszpańskim jako alquitran i nie tłumaczyłam, bo myślałam, że to coś normalnego. W końcu sprawdziłam znaczenie i okazało się, że jest to... smoła.


Tagra [thegra] Gliniany kubek pomalowany smołą

Piłam z kubka ze smoły. Ale na szczęście jest ona dobrze wyschnięta, nie szkodzi a zapach jaki się od niej czuje nie drażni, przynajmniej mnie. Ale jeśli ktoś woli pić ze zwykłych szklanek to kubek ma zastosowanie po prostu jako dekoracja.

2. Tajine dekoracyjny

Tajine dekoracyjny

Najbardziej wdzięczne ceramiczne upominki z Maroka. Z porcelany lub najczęściej gliny pokrytej szkliwem i pomalowanej na różne wzory. Tajiny te są niewielkie, spokojnie można je przewieźć a w domu sobie postawić na segmencie.

Pewnie zauważyłeś, że często używam ich do zdjęć na bloga. Ale mają jeszcze jedno zastosowanie - pod ich pokrywką można coś schować.

3. Tajine do gotowania

Tajine do gotowania

Większy tajine z gliny pokrytej szkliwem. Wyrabiany ręcznie. Można w nim dusić mięso i warzywa aby przyrządzić marokański posiłek. Jednak w moim domu na razie spełnia funkcję dekoracyjną. Do czasu jak dorobimy przeprowadzimy się do domu z ogrodem, by móc robić grilla. Bo na balkonie jest zabronione.


Tajine do gotowania

Marokańczycy gotują w tajinach na grillu na węglu drzewnym. Ogień nie może być za mocny by nie uszkodzić naczynia. Podobno można używać na płycie indukcyjnej. Ja mam kuchenkę gazową a Marokanka, która mi tego tajine przywiozła nie poleca na nim gotować. Sama jak robi coś w tajinie to tylko na grillu. Przy następnej wizycie w Maroku podpatrzę jak to działa i podzielę się na blogu.

4. Wiklinowy koszyk zwinięty w ślimaka

Wiklinowy koszyk zwinięty w ślimaka

Mam go od jakiegoś czasu i nawet nie zwracałam uwagi. Okazuje się, że występuje on w Maroku dość często. Prezentuje się w nim różne towary na targu. Jest bardzo lekki. Raz znalazłam w sieci zdjęcie jak małe kotki wygodnie śpią sobie w rym koszyku i zwracają uwagę przechodniów. Udostępniłam na fanpage i bardzo się Wam spodobało.


Wiklinowy koszyk zwinięty w ślimaka

W domu używam go jak widzicie jako paterę na owoce cytrusowe.

5. Khmissa - Ręka Fatimy

Khmissa - Ręka Fatimy

Khmisy po prostu kolekcjonuję. Więc co jakiś czas przybywa nowy egzempkarz. To wisiory, branzoletki, magnesy na lodówkę itp. Lubię ten wzór więc polecam.

Jednak muszę zwrócić uwagę na tą dłoń w kolorze złotym. Jest ona ręcznie wycięta z metalu i twórcy nie chciało się wypolerować brzegów. Mimo to, takie amulety sprzedaje się bardzo często. Można się o nie pokaleczyć i na pewno nie trzymać na wierzchu gdy masz dzieci - nie uchroni ich przez złymi mocami w postaci zranień. To była moja pierwsza i ostatnia niewypolerowana Khmissa.

6. Wielki talerz do wspólnego jedzenia

Wielki talerz do wspólnego jedzenia

W Maroku siedzi się wspólnie przy okrągłym stole i je z jednego talerza. Najlepiej rękami, choć sztućcami też się da. Marokanka co ten talerz mi przywiozła sztućców nie używa wcale a skórę na rękach ma pomarszczoną od wilgoci branego jedzenia i śliny.


Wielki talerz do wspólnego jedzenia

Ten wzór talerza jest najpopularniejszym z jakiego Marokańczycy jedzą. Jego średnica to 30 cm. Jednak okazuje się, że talerz ten pochodzi z Chin. A muzułmanie wykazują duże zamiłowanie do chińskiej porcelany.


Wielki talerz do wspólnego jedzenia

7. Marokańska pidżama / podomka

Tutaj czekam na odzew wszystkich "Marokanek", tzn Polek mających mężów Marokańczyków czy znajomych lubiących obdarowywać prezentami reprezentującymi marokańską kulturę. Mam do Was ważne pytanie?

Czy Waszym pierwszym prezentem z Maroka jaki dostałyście była... pidżama?

A potem, następnym i jeszcze następnym...?


Marokańska pidżama / podomka

Najlepiej taka jak ta ze zdjęcia. Długa, luźna, kolorowa z frędzlami, wyszywankami i cekinami na dekoldzie. Można ją nosić też jako podomkę i ogólna opinia o niej to taka, że jest ładna. Prócz takiej jest całe mnóstwo innych pidżam i widzę, że Marokanki mają na ich punkcie świra. Myślą, że Europejki pewnie mają to samo.

Owszem, ładnie to wygląda, ale dla mnie to PREZENT NIEPRAKTYCZNY jeśli wogóle miałabym w tym spać. Mieszkam w klimacie w którym zimą śpię tylko w sportowej, bawełnianej odzieży termicznej, wełnianych skarpetach i kombinezonie z polaru. Pisałam już dlaczego. Za to latem wogóle nie potrzebuję żadnej pidżamy. ;))) Okres przejściowy z zimy w lato i odwrotnie jest bardzo krótki lub nie ma go wcale. Potrzebuję pidżamy albo takiej co szczelnie zasłania wszystko by ciepło ciała nie uciekło albo takiej która nie istnieje by nie ukiśić się z gorąca. Pidżama musi być wygodna i nie może uwierać. A te wszystkie hafty i cekiny mogą przeszkadzać i się gdzieś odcisnąć. Długa pidżama plącze się pomiędzy nogami, że trudno się ruszać pod kołdrą.


Marokańska pidżama / podomka

Musiałam tej Marokance jakoś uprzejmie powiedzieć, że wystarczy mi tych pidżam. BASTA!!! Jeśli chce mi przywieść coś ładnego, kolorowego i ozdobnego to niech będzie to ciuch do wyjścia na dwór między ludzi. Dlaczego mam być ładna tylko po domu i w łóżku. Ładność trzeba pokazywać światu a w domu wskoczyć w wygodny dres. Takie jest moje zdanie.

Ale Arabka może myśleć na odwrót i dlatego daje takie prezenty. Ona stroi się w domu w swojej prywatnej sferze. A na zewnątrz ubiera się skromnie a nawet zasłania. Marokanki sporo czasu w ciągu dnia chodzą w pidżamie i podomce. Pewnie dlatego ważne jest dla nich jak ten strój wygląda. Często gdy chcą wyskoczyć na zewnątrz nie przebierają się tylko zakładają dżilabę na pidżamę co wygląda trochę śmiesznie.

Aby coś z tymi pidżamami zrobić i za bardzo nie narzekać osobie co przecież miała dobre chęci dając mi prezent, znalazłam dla nich zastosowanie. Będą to przebrania do zdjęć i wideo na bloga. W jednej takiej podomce już raz wystąpiłam.

Cóż czasem z uprzejmości można niechciany prezent przyjąć, podziękować a potem zrobić z nim co się chce. Używać lub odłożyć na bok.

Jadąc do Maroka też chcielibyśmy się odwdzięczyć i przywieźć prezenty. Też mogą się okazać nietrafione. Przywiozłam im kiedyś album o Polsce z pięknymi zdjęciami i opisami po francusku. Podziękowali. Przekartkowali, powiedzieli że ładny ale... nie wzbudził w nich zainteresowania. Ostatecznie album wrócił do naszego mieszkania w Hiszpanii.

Myślę, że największą gafę prezentową jaką możesz zrobić Marokance to przywieźć jej butelkę wina. Absolutnie, nigdy bym na to nie wpadła! Tylko ktoś inny znając moją niepoprawność błędnie myślał, że byłabym do tego zdolna. Ale gdyby do tego doszło Marokanka się nie obrazi, nie będzie marudzić prosto w twarz, że alkohol jest haram. Weźmie i grzecznie podziękuje. Tylko ciekawe co z nim potem zrobi.

Dorkita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Disqus - Kuskus, czyli Zapraszam na Feedback ;)

Insta Galeria