sobota, 31 grudnia 2016

Sukcesy i porażki 2016 roku. Moje podsumowanie.

Kiedy pewien okres dobiega końca warto czasem spojrzeć wstecz. Przypomnieć sobie to co się wydarzyło, co nam dało i czego nauczyło. Co udało nam się zrobić a co nie. Jakie mieliśmy sukcesy i porażki. Koniec roku jest do tego okazją. Czas go zamknąć więc każdy podsumowuje co było a następnie planuje co będzie.

Sukcesy i porażki 2016 roku. Moje podsumowanie.

Gdy patrzę na mój 2016 rok to raczej mija się z postanowieniami. Bo postanowień nie miałam. Na pewno nie bawię się w ten rytuał SPISYWANIA ich bo to strata czasu i cudów nie czyni. Czy coś zapiszę czy nie to nie robi u mnie różnicy jeśli chodzi o realizację. A istotne sprawy by nie zapomnieć drapnę w kalendarzu bez żadnych ozdobników. Gdy wiem co chcę zrobić to robię. Są też cele, które realizuję w zaciszu, których po prostu nie ujawniam tylko dlatego by coś udowodnić.

Nawet jak coś planowałam to życie sprawiło, że wyszło inaczej. Choć ja też nie byłam doskonała i nie powiem, że zmobilizowałam się na 100% by wszystko wykonać. To zdarza się każdemu. A wiele kobiet traktuje to tak bardzo serio, że jak się z tego rozlicza to wpada w poczucie winy.

Najlepsze momenty czy pomysły pojawiły się nieplanowane w postaci okazji z których skorzystałam. Tam gdzie szalenie czegoś chciałam pojawiał się niezależny ode mnie opór materii zwykle ze strony innych ludzi.

Podsumowanie podzieliłam na 6 ważnych dla mnie obszarów. Oto co się działo w każdym z nich oraz moje przemyślenia.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Ja i Maroko. 21 faktów o nas

Od pewnego czasu blogerzy chcący dać się lepiej poznać czytelnikom piszą teksty w stylu Ileśtam faktów o mnie (numerek w tytule w wpisu przyciąga i pozycjonuje). Najlepiej takich, o których byś tej osoby nie podejrzewał. Często wyciągają ze swego życia różne ciekawe rzeczy. Piszą o tym co zrobili, co udało im się dokonać a nawet jakie mają słabości. Ja postanowiłam to urozmaicić i przedstawić fakty wyłącznie związane z Marokiem. Równie dobrze mogę zrobić to dla każdego z 4 ukochanych krajów.

Ja i Maroko. 21 faktów o nas

1. Bałam się wsiąść na wielbłąda

Mimo, że miałam okazję na wyciągnięcie ręki. Siedziałam na plaży Bouznika a przede mną wzdłuż morza ludzie wozili się w kółko na wielbłądzie. Także w Marrakeszu byłam obok tej atrakcji. Prawie wszędzie w Maroku możesz. Jak pojedziesz na pustynię to obowiązkowo. Daleko też nie trzeba jechać. Co roku w Santa Fe - jednym z miasteczek pod Granadą odbywa się jarmark średniowieczny dwóch kultur, na którym są nawet wielbłądy. Cena tej atrakcji jest zwykle przystępna.

Opanował mnie lęk wysokości. Oraz to, że jak wielbłąd się podnosi to za bardzo pochyla swój garb do przodu. Ma się wrażenie, że jeździec zaraz rypnie. Znajoma co raz jechała stwierdziła, że to najbardziej stresujący moment i trochę mnie zniechęciła. Czy dałabym radę się utrzymać, zaufać ogromnemu zwierzęciu i jego opiekunowi?

wtorek, 13 grudnia 2016

Dominika i jej Maroko w 2 tygodnie

Staram się przedstawiać wrażenia z Maroka i porady nie tylko swoje ale innych osób. Zaprosiłam do wywiadu Dominikę, która mieszka na Cyprze i prowadzi bloga Lemessoss. Z Marokiem jest związana od 7 lat, w podobny sposób co ja. Mieszka w innym kraju ale Maroko odwiedza dość często gdyż ma tam rodzinę. Zadałam jej pytania dotyczące zwiedzania Maroka w dwa tygodnie. Wiele z nich to takie, jakie często mi zadajecie. Odpowiedzi zawierają parę cenych porad m.in. co zwiedzić, co zjeść, co przywieść, jak się ubrać i czy w Maroku jest bezpiecznie.


Dominika i jej Maroko w 2 tygodnie

1. W jaki sposób poruszaliście się po Maroku? 

Po Maroku poruszaliśmy się samochodem. Było to auto należące do członka rodziny więc udostępniono nam o za darmo, ale kilka lat temu wynajęliśmy samochód na tydzień i nie był to z tego co pamiętam wielki koszt. Jestem pod ogromnym wrażeniem marokańskich autostrad i tego, że szybko i sprawnie można przejechać praktycznie cały kraj z północy na południe.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

11 pomysłów na marokański prezent na Mikołaja lub pod choinkę

Czas start by zacząć poszukiwanie prezentów na Mikołaja lub pod choinkę. Przedstawian Wam moje 11 propozycji pochodzących z Maroka lub nim inspirowane. Jeśli interesują Cię inne rodzaje upominków to koniecznie zerknij na licytację #MikołajDlaMikołaja. Różne produkty z całego świata ufundowane przez blogerki - emigrantki trafiły pod młotek aby pomóc małemu Mikołajowi w walce z porażeniem mózgowym. Też biorę w niej udział. Pospiesz się! Masz na nie czas tylko do 6 grudnia do godz 19! A teraz wracamy do moich pomysłów na prezent.

11 pomysłów na marokański prezent na pod choinkę

Propozycje są głównie dla kobiet. Wiadomo, dla pań jest jakoś łatwiej wybrać prezent, zwłaszcza kosmetyki i ciuchy które polecam. To kobiety głównie fascynują się Marokiem. Jednak niektóre mogą też zainteresować panów, gdyż każdy ma różne zainteresowania.

piątek, 2 grudnia 2016

Wiadomości "Hello, how are you" będą odrzucane!

Kiedy działasz w czymś lub czymś się interesujesz i pokazujesz to w internecie zazwyczaj dostajesz jakiś odzew. Czy masz czasem tak, że jak pukniesz w stół to nożyce się odezwą? Owszem, ale problem w tym, że nie te o które Ci chodzi. Nie o takie prosiłeś i masz ich czasami dość. Możesz je ignorować lub jak ja ponarzekać i im grzecznie podziękować. Albo niegrzecznie gdy nie chcą odpuścić. Ciekawe, czy któryś z arabskich habibi, który nieproszony do mnie dociera przepuści ten wpis przez google translate. Tak jak to zwykle robi przy swoich krótkich i banalnych tekstach spamowych wiadomości. Dzisiejszy temat to zasypywanie spamem i obnażanie spamerów z ich metod. Zasłużyli to mają!

Wiadomości "Hello, how are you" będą odrzucane!

Na początek nawiążę do sytuacji z innej beczki ale podobnej. Kiedyś pracowałam jako konsultantka firmy kosmetycznej w systemie sieciowym. Sprzedawałam naturalne kosmetyki i szukałam osób do współpracy. W tym celu tworzyłam w sieci strony promocyjne, zamieszczałam ogłoszenia, pisałam o tym na profilu fb. Jednak zamiast klientów czy kandydatów do biznesu dostawałam morze wiadomości od obcych ludzi z innych firm MLM czy internetowych piramid. Ich celem było przeciągnąć mnie na swoją stronę. To była istna plaga!


niedziela, 27 listopada 2016

Komedia hiszpańska o pięciu takich co ukradli obraz Picasso

W Klubie Polek na Obczyźnie kontynuujemy temat filmów z naszych karajów. Poprzednio pisałam o filmie francuskim, którego akcja toczy się w Maroku lub w Algierii. Ja mieszkam w Hiszpanii więc teraz przydałoby się przedstawić jakiś hiszpański film. Długo się nie zastanawiałam i postawiłam na pewną komedię. Może nie najwyższych lotów. Hiszpanie w rankingach oceniają ją w skali 5/10. Ale z racji tego, że nie jestem osobą o wielkim poczuciu humoru i rzadko jakiś film powoduje, że śmiechu opluwałm ekran to ten właśnie to sprawił. Jest to historia o pięciu takich, którzy postanowili zrabować słynny obraz Pabla Picasso Guernica z Muzeum Narodowego Centrum Sztuki Królowej Zofii w Madrycie aby przejść do historii jako kradzież wszechczasów.


Komedia powstała dość dawno, bo w 2002 r. w reżyserii Daniela Monzón. Nazywa się "El robo más grande jamás contado" czyli "Największa kradzież o której nie opowiedziano" Rok później była nominowana do hiszpańskiej nagrody filmowej Goya za efekty specjalne.

Nie ma jakiegoś wielkiego przesłania ani nie wymaga myślenia i analizowania. Tak sądzę. Ma po prostu bawić, śmieszyć i tyle. Mamy dużą mieszankę śmiesznych scen z humorem od lekkiego do wulgarnego. Na pewno przyciągnie uwagę osoby zainteresowane sztuką ze skłonnościami do głupawek. Właśnie dlatego do mnie trafił. Jeśli masz jesienno-zimową depresję i znasz hiszpański obejrzyj koniecznie.

sobota, 26 listopada 2016

Moje 4 ukochane kraje, które czegoś mnie nauczyły

W czasach gdy możemy swobodnie podróżować wielu z nas mogło mieszkać w kilku krajach lub przynajmniej kilka odwiedzić. Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji to i tak nie wiadomo czy przyszłości gdzieś go nie poniesie. Każdy kraj to inne otoczenie, nowi ludzie wspomnienia a także życiowe lekcje, wpływ na światopogląd i kreowanie osobowości. Postanowiłam zrobić podsumowanie i napisać o czterech ważnych dla mnie krajach. Tych, w których miałam okazję mieszkać przez kilka lat lub odwiedzać je z różnych powodów. Odegrały one wielką rolę w moim życiu i sprawiły to kim jestem.

Moje 4 ukochane kraje, które czegoś mnie nauczyły
To zdjęcie dawałam gdzieś z okazji dnia Polskiej Flagi i Dnia Emigranta
Z każdego kraju wybrałam zdjęcia mówiące coś o jego regionie, w którym przebywałam najdłużej.  Każdy z nich mnie czegoś nauczył i o tym też będzie.

niedziela, 20 listopada 2016

La Source des femmes. Strajk od seksu na rzecz dostępu do czystej wody.

Kiedyś będąc w Maroku w 2011 wszędzie widziałam zapowiedzi filmu pt. "La Source des femmes" ("Źródło kobiet") o kobietach z wioski w górach w Północnej Afryce, który wchodził do tamtejszych kin. Widać było, że opowiada o problemach społecznych z jakimi się zmagają i ich walce o równe prawa. Ucieszyło mnie, że kraj w którym sytuacja kobiety budzi wątpliwości manifestuje potrzebę jej poprawy i przeciwstawia się dyskryminacji poprzez film. 

"La Source des femmes" Źródło: filmofilia.com
Miałam ochotę iść do kina nawet jeśli musiałabym obejrzeć film po francusku. Ale jakoś zabrakło czasu. O filmie przypomniałam sobie teraz gdy Klub Polek na Obczyźnie wystartował z projektem blogowym w ramach którego piszemy o filmach z naszych krajów

Obejrzałam więc "La Source des femmes" w wersji hiszpańskiej i mogę coś o nim napisać. Istnieje wersja po francusku, włosku, belgijsku, arabsku i angielsku. Na polską wersję nie trafiłam. Czy wogóle film pojawił się w Polsce choćby na jakimś festiwalu? Jego premiera odbyła się w 2011 w Cannes.

wtorek, 15 listopada 2016

Powitanie nowonarodzonego dziecka w rodzinie

Ponieważ od tygodnia jestem w tym temacie napiszę conieco o tym jak Marokańczycy witają nowonarodzonego malucha w rodzinie. Zarówno w Maroku jak i będąc za granicą. O ich tradycjach oraz bardzo dziwnych przesądach. Także o tym jak to wpływa na młodą mamę, która nagle znalazła się w nowej roli. Musi się w tym zamieszaniu jakoś zorganizować i jest to odwieczny problem o którym wiele z Was bloguje, który zaczynam rozumieć.

Powitanie nowonarodzonego dziecka w rodzinie

Narodziny dziecka są w Maroku bardzo ważnym wydarzeniem. Nie tylko dla najbliższej rodziny. Także ci dalsi, których się widuje raz w życiu są bardzo zainteresowani jak tam maluch. Na wieść o tym pierwsze co, to oczywiście - kobiety zamiast zwyczajnie powiedzieć "gratuluję" śpiewają TATKAL. Do siebie nawzajem, do słuchawki telefonu a jak są obok to bezpośrednio do malucha. Na dodatek te wszystkie urywające się telefony i powiadomienia. Niby jak wszędzie i tak jak u nas dobra nowina się niesie. Ale u nich jest to specyficzne.

środa, 2 listopada 2016

Krachel. Przepis na mleczny i anyżowy chlebek

Ta marokańska bułeczka okazała się idealna na śniadanie, podana z białym serkiem (marokańskiej marki "Jebli") i polana oliwą z oliwek. Krachel [czyt. kraszel] jest słodka gdyż zawiera cukier, ale moim zdaniem nie tak bardzo. Dlatego bardzo przypadła mi do gustu. Charakterystyczny smak dodaje jej anyż. Polecam.

Krachel. Przepis na mleczny i anyżowy chlebek

Leila przyjechała do nas po raz trzeci w tym roku by zostać kilka miesięcy (prawie z nami mieszka!) więc mam od niej ten przepis. Do wykonania konieczny jest mikser lub robot kuchenny oraz przydaje się maszyna do wyrobu ciasta, której używałam w pieczeniu domowego chleba.

czwartek, 27 października 2016

Jaka znana osoba mnie inspiruje

Kim są znani ludzie? Autorytetami? Osobami niezwykłymi czy takimi jak my? Z pewnością uważanymi za ludzi sukcesu. Dającymi przykład, inspirującymi, kreującymi trendy i styl życia. Dlaczego są tak bardzo podziwiani i uważani za wzory? Bo podobno wybili się dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu pokonując przeszkody co jest obecnie ideałem. Teraz doradzają innym jak zrobić to samo. Ty ponoć też możesz? Prawda? Co zawsze jest u nich typowe to, że taki człowiek wyznacza jakiś kierunek i cała reszta za nim podąża. Z czego on całkiem nieźle sobie żyje. Problem, że nawet jak każdy może to dlaczego do sławy dochodzą tylko jednostki?


Jaka znana osoba mnie inspiruje

Pytanie o to jaka znana osoba Cię inapiruje stało się już typowe. Spotkałam się z nim np. w formularzach aplikacyjnych o pracę, często nie mając pojęcia co odpowiedzieć. Jest parę osób które śledzę i podoba mi się co robią. To niekoniecznie osoby sławne ale takie w miarę rozpoznawalne.

A ponieważ nie jestem w stanie i nawet nie chcę śledzić wszystkich mediów, bo mam swoje życie to często nawet... nie wiem kto jest znany. Możesz mi podać jakieś nazwisko czy pokazać zdjęcie typa a ja zadziwię Cię pytaniem "Kto to jest?"

Ode mnie jako blogerki wymaga się wskazanie kierunku w jakim idę. Dobra jestem sobą, piszę o tym co lubię i co wiem. Ale trudno uciec od pytania na kim się wzoruję i kto mnie inspiruje. Co nie znaczy, że tą osobę kopiuję. Bo tego ani się nie da ani chce. Podanie swojej ulubionej znanej osoby ułatwia innym poznać jaki jest nasz kierunek czy misja naszego bloga. Z drugiej strony jest stwierdzenie typu postępuj jak osoba co doszła już tam gdzie Ty chcesz dojść

Na blogu wymieniałam już nazwiska osób, które mnie inspirują. Podawałam parę przy Liebster Blog Awards. Ale wartości się zmieniają i nie powiem, że absolutnie szaleję za tymi osobami, że są one dla mnie jakimś ideałem. Owszem, wzbudzają we mnie sympatię, robią fajne rzeczy. Ale to nie znaczy, że będę je śledzić z zapartym tchem by być takie jak one, żyć ich życiem zamiast moim a już wogóle kupować wszystko co oferują. 

Jeśli już miałabym podać znaną osobę która mnie inspiruje to jest to Beata Pawlikowska. Dlaczego ona?

czwartek, 20 października 2016

Jak zarezerwować bilet na Alhambrę

Drodzy Goście Bloga, część wpisu o rezerwacji biletu przez internet jest nieaktualna. W październiku 2017 Alhambra otworzyła nową stronę, na której można kupić bilet. Idźcie na nią >> https://tickets.alhambra-patronato.es/en/

Mieszkam w Granadzie, dlatego często piszą do mnie osoby, które chcą tu przyjechać i zwiedzić Alhambrę. Informują o trudnościach jakie mają z rezerwacją biletów. Konieczność robienia tego wcześniej, bo potem wejściówek brak (no a jak!). Gdzie są te kasy i biletomaty? Mega kolejki. Bałagan w internecie. Brak konkretnej informacji. Skomplikowana strona do rezerwacji. A która to jest? Błędy na stronie. Strona nie działa! Jak zmienić język? Nie każdą kartą kredytową da się zapłacić, choćby dlatego, że jest... polska. Istny bałagan i stres zamiast przyjemności jaką powinno być zwiedzanie. Zgadza się! To wszystko się zdarza. Alhambra ma poplątany system rezerwacji. Cały czas coś robią by go usprawnić, ale nadal nie jest doskonały.

Jak zarezerwować bilet na Alhambrę

Byłam na Alhambrze nie raz. W ciągu kilku lat proces rezerwacji się zmieniał. Przyznam, że wtedy był jeszcze większy burdel. 

Postanowiłam dla Was sprawdzić jak to działa na obecną chwilę. Doinformować się, zarezerwować bilety dla moich tegorocznych gości, posłuchać o ich doświadczeniu, o tym jak sami sobie poradzili. Podać Wam praktyczne informacje co zrobić, jak wygrać z trudnościami i w końcu kupić ten bilet.

czwartek, 13 października 2016

Dwa lata blogowania i spełnione postanowienia

Prawie przegapiłam, że w październiku stuknęły 2 lata odkąd prowadzę tego bloga. Kolejna okazja do podsumowań i myślenia co dalej. Szczerze,  jestem z Kroplą Arganu trochę rozdarta. Dobrze wiem, że zainteresowani Marokiem chcieliby czytać więcej o podróżach w głąb Sahary, poradach jak zorganizować wycieczkę w okolicach Agadiru, odwiedzić prawdziwą kooperatywę oleju arganowego, życiu wśród nomadów czy wieśniaków w górach Atlas bardziej niż jak ja wśród klasy średniej z Casablanki, którzy poza religią i kulturą żyją w warunkach podobnych co my.

Dwa lata blogowania i spełnione postanowienia

Interesuje mnie Maroko, wiem dużo o nim z pierwszej ręki ;) Ale nie mam kontaktów w turystyce tylu, by móc tam częściej jeździć i robić relacji, ani na obecną chwilę czasu i środków by to zrobić na własną rękę. Ofert współpracy co byłyby pretekstem do takiej podróży też nie dostaję. Albo takie w których nie było nic ciekawego, za które podziękowałam (patrz: 3 złote zasady współpracy). 

Wiele moich tekstów powstaje na bazie wspomnień. W końcu byłam w Marrakeszu i to tu to tam. Na dodatek mieszkanie w Hiszpanii powoduje, że wrzucam też wiele postów o niej. Pisałam też teksty niekoniecznie związane z Marokiem. Powstaje taki ogólny podróżniczy lifestyle dziewczyny ciekawej świata, wielu kultur, obserwatorki znajdującej inspiracje w swym otoczeniu.  Jest jednak Maroko, jest Kropla Arganu, bo od tego moje blogowanie się zaczęło. To był punkt wyjścia jaki podrzucili mi znajomi co chcieli rozmawiać ze mną głównie o tym.

Typowo turystyczne wpisy bardzo chciałabym Ci dawać częściej. Ale wychodzę z założenia, że wszystko przede mną. Nowe kontakty mogę jeszcze nawiązać. Nie znasz dnia ani godziny kiedy trafisz na kogoś, przez którego Twoje życie nabierze rozmachu. Jak pojadę w nowe miejsce to chętnie tym się z Tobą podzielę. Od miejsc w Maroku, w których jeszcze nie byłam mam na oku osoby do zaproszenia na wywiady. Dwa udało mi się przeprowadzić (pierwszy + drugi). O kazały się strzalem w dziesiątkę i pokazały co robią inne ciekawe osoby związane z Marokiem.

Tymczasem przyjęłam strategię, że blog będzie polem twórczego wyładowywania się i rozwoju. Co robię to piszę, fotografuję, projektuję grafiki. Niech moje projekty nadal będą pod tematem przewodnim jakim jest Maroko. Czy zgadzsz się? A jeśli mam coś zmienić to też pisz.

piątek, 7 października 2016

9 + 1 profili o Maroku na Instagramie, które warto śledzić

Lubisz piękne zdjęcia z Maroka? W tym wpisie znajdziesz ich mnóstwo. Ja bardzo lubię Instagram. To chyba jedne z przyjemniejszych mediów społecznościowych. Aktywność całkowicie mobilna nie zajmuje dużo czasu a followersów zdobywa się łatwiej. W przeciwieństwie do blogowania, które jest ciężką pracą Instagram relaksuje - to prawda. Stał się on nie tylko pstrykawką selfie i przypadkowych fotek z codzienności. To miejsce dla miłośników fotografii, którzy dbają o jakość swoich zdjęć, tworzą spójne profile tematyczne i promuja siebie.

9 + 1 profili o Maroku na Instagramie, które warto śledzić

Ostatnio Blogerzy robią u siebie różne rankingi czy polecajki. Pokazują ulubione strony czy profile innych osób. Zrobiłam teraz podobnie. Wybrałam 9 zagranicznych profili na Insta o Maroku, które śledzę (+ 1 polski). Łączą je piękne zdjęcia oraz to, że można się z nich wiele dowiedziać o kulturze Maroka. Wam również je polecam. Warto śledzić. 

Mam jedynie wątpliwości, czy wszystkie zdjęcia są autorstwa właścicieli profili. Bo sporo jednakowych się powtarza.

Marokomaniaczkom, które znam myślę, że nie muszę tych profili przedstawiać. Sama widzę, że też je śledzicie ;) Kolejność przypadkowa. Linki w nazwach i screenach.

poniedziałek, 3 października 2016

Przejście z blogspot na własną domenę z nowym panelem OVH i Disqus

Nareszcie to zrobiłam! Witamy blog pod szyldem KroplaArganu.com . Postanowiłam przejść z blogspot w adresie na własną domenę (zrobić transfer) oraz pokazać Wam jak to zrobić. Było bardzo proste i zadziałało szybciej niż myślałam. Tak się tym sukcesem ucieszyłam, że musiałam to opisać. Korzystałam z tutoriali Vademecum Blogera i Chilli Czosnek i Oliwa. Bardzo mi pomogły i też Wam polecam. Jednak przydałoby się to zaktualizować. Bo niektóre rzeczy się zmieniają np panel firmy hostingowej. Musimy wiedzieć jak się poruszać po tym co nowe. Dlatego w moim przewodniku będą screeny z aktualnego panelu i uporządkowanie kroków, które trzeba wykonać.

Przejście z blogspot na własną domenę z nowym panelem OVH i Disqus

Na końcu poruszę problem Disqusa - najczęściej używanej wtyczki do komentowania na blogach. Podpowiem co trzeba zrobić aby po transferze domeny nie stracić komentarzy i móc dalej używać Disqus.

wtorek, 27 września 2016

Facet w Maroku i 5 rzeczy o nim

Kobieta w Maroku, kobieta w islamie, muzułmanka... Ileż to można wałkować jej temat? To jaka ona jest, jak się ubiera i dlaczego? Chyba już sama ona jest znudzona, gdy ludzie analizują jej strój i pozycję. Pewnie chce, by dać jej spokój. Szczerze ja też o niej pisałam, ale dlatego, że jest zainteresowanie. Jednak świadomie nie umieszczałam na swoich stronach pierwszego - lepszego skojarzenia z kulturą arabską - zdjęć wykadrowanej twarzy kobiety zakrytej woalką z wielkimi tajemniczymi oczami. Bo to nie jest prawdziwy wizerunek typowej Marokanki i nie każdej Arabki. Tyle już powiedziano o kobietach. Ale co z panami?

Facet w Maroku i 5 rzeczy o nim

Facetom w Maroku nie poświęca się tyle uwagi. Nie analizuje się tak bardzo jak kobiet. Zakłada się tylko z góry, że mają więcej praw, mają łatwiej i tyle. Albo, że są dominujący, zaborczy, rozmodleni, napaleni na blondynki. Czy, że w Maroku rodzice wolą mieć syna niż córkę.

Postanowiłam przyjrzeć się z boku tym razem facetom. Co o nich myślę? Z czym się spotkałam. Wpis będzie trochę z przymróżeniem oka pisany kobiecym okiem. Trochę prześmiewczy. Jakby ktoś odebrał stereotypowo (kurka, czy powinnam się tłumaczyć!) to jest to wyłącznie moja opinia. Przecież faceci też potrzebują trochę uwagi. Więc dajmy im ją! 

piątek, 9 września 2016

Frigiliana. Najpiękniejsza historyczna wioska morysków i czarnego złota

Oto jest. Rekonesans fotograficzny z Frigiliana. Najpiękniejszej wioski w prowincji Málaga w Hiszpanii. Znanej z dziedzictwa morysków, białych domków, wąskich i stronych ulic, miodu i kwiatów oraz bogatej oferty rekreacyjnej i kulturalnej. Wioska w górach, która jest jednocześnie turystyczna a jednocześnie cicha i spokojna zachowująca swój historyczny klimat. To tylko 7 km od nadmorskiego kurortu Nerja i 15 min samochodem. Zabieram Was na spacer.

Frigiliana. Najpiękniejsza historyczna wioska morysków i czarnego złota

Frigilianę poleciła mi znajoma, za co jej bardzo dziękuję. Aczkolwiek na zwiedzanie i spróbowanie lokalnej kuchni miałam tylko 2 godz. Więc nie zdążyłam ze wszystkim co tu jest. Miałam gości z Polski, którzy wybrali się do jaskiń Las Cuevas de Nerja, które i tak widziałam już 2 razy. Dlatego na ten czas udałam się tutaj. Wiedziałam, że będzie trochę chodzenia pod górkę na szybciaka, sporo schodów... kiedy stuknął mi 30 tydzień ciąży. Trampki zamiast japonek - to był dobry wybór. Goście podwożą mnie krętą górską drogą. Mały w brzuszku się rusza na każdym ostrym zakręcie, o czym im oznajmiam. A oni na to: "Cieszy się, że idzie na spacer."

niedziela, 4 września 2016

Gdzie w Maroku możesz się opalać i kąpać w bikini

Wakacje dobiegają końca. Ale wiele ludzi bierze urlopy na wrzesień, wyjeżdża na południe gdzie wciąż jest ciepło a upały już nie tak wielkie. Jadąc do Maroka z pewnością chciałabyś wypocząć, położyć się w stroju kąpielowym i skorzystać z promieni słonecznych. Tymczasem, zalecają skromny ubiór. Masa niechcianych "adoratorów" na których rzeczywiście lepiej uważać może na Ciebie gwizdać i cmokać. Albo religijnych Marokańczyków oburza choćby kawałek nagiego kobiecego ciała, zwłaszcza gdy jest Ramadan.


Gdzie w Maroku możesz się opalać i kąpać w bikini

W opalaniu zdecydowanie więcej swobody czuję w Hiszpanii niż w Maroku. Tutaj nikt mi nie zarzuci, że mam na sobie za mało. Z kolei odwrotnie muzułmanki, które wolą założyć za dużo spotykają się z dyskryminacją w paru europejskich krajach lub wzbudzają nadmierną ciekawość. O dziwo ostatnio we Francji, która dla mnie jest muzułmańska, gdzie w innych miejscach to kobiety w bikini, te co są u siebie nie mają już wolności. A przecież plaże i baseny powinny być dla wszystkich, w każdym kraju. Nikt nie powinien być molestowany i wyrzucany z przestrzeni publicznej ze względu na ubiór, który jest jego sprawą. 

Najgorsze, że tyczy się to tylko kobiet jakby to ich ciało było wyznacznikiem moralności lub jej braku albo obiektem seksualnym. I chyba niestety tak jest. Obie kultury europejska i muzułmańska nawzajem odbijają sobie piłeczkę nie mogąc dojść do zgody, próbując się wyprzeć nawzajem, nie dając spokojnie poplażować. Bez ogórek uważam, że ta muzułamańska jest jednak bardziej rygorystyczna stąd w Maroku nie wszędzie możesz się opalać w bikini.

piątek, 12 sierpnia 2016

Jak się ubrać latem do Maroka (i nie wyglądać jak worek). Część #2

Zapraszam na drugą część moich stylizacji jak się ubieram do Maroka. Część pierwsza TUTAJ. Oczywiście dotyczy tego jak się ubrać LATEM, bo wtedy tam jest bardzo gorąco. Przez co potrzebujemy jak najlżejszych ciuchów i raczej wolałybyśmy się odkryć. Więc tym bardziej trzeba jakoś sobie poradzić w kraju muzułmańskim, który wymaga skromności. Choć Maroko nie jest zbyt radykalne dla turystów to i tak nie ubierzemy się tam tak samo jak w Europie. Jesienią i zimą możemy włożyć co chcemy, bo jest chłodniej i naturalnie nie ma potrzeby odkrywania ciała. Wtedy problemu jak się ubrać po prostu nie ma.

Jak się ubrać latem do Maroka (i nie wyglądać jak worek)? Część #2

Podzieliłam ten wpis na dwa posty, by nie był za długi i by nie było za dużo zdjęć. Na podsumowanie piszę ogólne wskazówki dobioru stroju do Maroka by nie odsłaniać za dużo a jednocześnie wyglądać normalnie, zachować swój styl i czuć się dobrze.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Kropla olejku z opuncji figowej

W Maroku dostałam w prezencie olejek z opuncji figowej i postanowiłam go przetestować. Słyszałam o jego korzystnych właściwościach jako naturalny kosmetyk. Jest tak samo cenny jak olejek arganowy. Do owocu opuncji mam większy dostęp niż do owocu arganii. Ponieważ kaktus ten rośnie nie tylko w Maroku ale także w Hiszpanii. Nawet w moim mieście Granadzie jest ich cała masa. Spotkać go można w całym basenie Morza Śródziemnego i w Ameryce Płd. Teraz jest sezon i mogę go kupić w warzywniaku czy u ulicznego sprzedawcy. Dlatego zdecydowałam, że wraz z olejkiem spróbuję tego owocu, którego nigdy wcześniej nie jadłam. 

Kropla olejku z opuncji figowej

Tak samo jak przy olejku arganowym proces wytwarzania jest długotrwały. Trzeba go wycisnąć z miliona pestek pochodzących z pół tony owoców. Olejek z opuncji ma zastosowanie w kosmetyce do pielęgnacji cery i ciała. W swoim składzie posiada:

czwartek, 4 sierpnia 2016

Jak się ubrać latem do Maroka (i nie wyglądać jak worek). Część #1

Domyślasz się, że chodzi o to jak ma się ubrać kobieta. Wiele z Was wybierając się do Maroka zastanawia się nad tym. Bo wiadomo, muzułmanie, ich zasady i kwestia dostosowania się. Faceci śliniący się na każdy skrawek odkrytego ciała. Pisano w mediach, że są też tacy, którym przeszkadza niewłaściwy ubiór i nie zawahają się z tego powodu zaczepiać. Moim zdaniem to wariaci, z którymi na szczęście się nie spotkałam. Kojarzymy to z mniejszą wolnością. Bo przecież jest lato, jest upał, chcemy się opalić i mieć więcej swobody. Nie chcemy zbyt naruszać reguł. Ale pragniemy czuć się bezpiecznie, ale też wygodnie. W Marokańskie ciuchy od razu nie wskoczymy. Nie wszystkie nam będą pasować. Więc jak się ubrać?

Jak się ubrać latem do Maroka (i nie wyglądać jak worek). Część #1

Moja odpowiedź jest - normalnie. Tak jak ubierasz się na codzień. Odpada na pewno styl seksbomby, obcisłe szorty krótsze niż kawałek przed kolano czy wydekoldowana sukienka bez ramiączek.

Skromnie? Owszem. Ale wcale nie znaczy, że szaro i niewyróżniająco. Wcale nie znaczy, że musisz wyglądać jak worek. Mimo że większość Marokanek jakie zobaczysz raczej nosi luźne, workowate ciuchy. I chyba nie takie lekkie i przewiewne,  jeśli zarzucają dżilabę na... pidżamę. Po co się przebierać na wyjście z domu. Spod długiej kiecki wystaja nogawki od pidżamy w kropki.

To też zależy gdzie się wybierasz. Inaczej ubierasz się do turystycznej medyny a inaczej jak w slumsy. Inaczej w centrum miasta, inaczej na jakiejś wiosce. Inaczej na zakupy, inaczej do meczetu. W te drugie miejsca na pewno skromniej.

niedziela, 31 lipca 2016

Jak wykonać marokański domowy chleb razowy przy użyciu maszyny do wyrabiania chleba

W Maroku wiele rodzin piecze chleb w domu na własne potrzeby. Bohenki są najczęściej płaskimi kółkami. To jest typowe. Właśnie z Maroka niedawno przejęliśmy zwyczej pieczenia chleba samemu sobie zamiast kupować w piekarni. Którz inny miał tego u nas nie wdrożyć jak Leila co gotuje dla mojego kącika kulinarnego. Często wprowadza mi do kuchni jakieś swoje dziwne zwyczaje. Na dodatek na znak sympatii do mnie i jej największej pasji - dawania bliskim jak najwięcej... podarowała mi maszynę do wyrabiania chleba, jakiej sama używa w Maroku. Dlatego przepis ten będzie po części zautomatyzowany.

Jak wykonać marokański domowy chleb razowy przy użyciu maszyny do wyrabiania chleba

Był czas kiedy wogóle zrezygnowałam z jedzenia pieczywa. Nie ze względu na fobię przed glutenem. W nią zresztą nie wierzę i nie jestem na niego uczulona. Będziesz się śmiać, ale gdy moda na dietę bezglutenową wchodziła, myślałam, że gluten to jakiś konserwant. Potem doczytałam, że to białko. Więc jednak nie wszystko co naturalne jest dla wszystkich zdrowe i korzystne.

Odstawiłam pieczywo ze względu na jego zbyt dużą kaloryczność. A to, że chleb uwielbiam nad życie i byłam skłonna nawet go podjadać, kończyło się dodatkowymi kilogramami. 

Jednak dietetyczka poradziła, że wcale nie powinnam radykalnie odstawiać chleba. Właśnie, że powinnam go jeść na śniadanie. 

Tylko, że zamiast z masłem i serem to z utartym pomidorem polane oliwą z oliwy. Tak się je w Hiszpanii i uważa się to za zdrowe. Przede wszystkom pieczywo ma być TYLKO razowe. Nigdy jasne.

wtorek, 26 lipca 2016

Znowu Casablanca. Jak się zmieniła przez ostatnie lata.

Jak wiecie, byłam w Casablance po 5 letniej przerwie. Dlaczego nieturystyczna Casablanca? Bo mam dobry dojazd, tu mieszkają moi najbliźsi i mam gdzie się zatrzymać. Już wcześniej poznałam 7 twarzy tego wielkiego dynamicznego miasta. Miałam tu do zrealizowania parę planów, zakupowych, osobistych i blogowych. Podsumuję co z nich wyszło. Byłam też bardzo ciekawa, czy coś się  w tym mieście przez ostatnie lata zmieniło.

Znowu Casablanca. Jak się zmieniła przez ostatnie lata.

Otórz i tak i nie. Jest parę nowych obiektów co się pobudowały. Powstało parę inwestycji, do których dojdziemy. Ale są też takie miejsca gdzie czas się zatrzymał i tak prędko się nie zmieni.

Taka na pewno jest dzielnica Ein Sebaa (Oko Lwa), w której nocowałam. Niby spokojniejsza niż niektóre w centrum i niż stara medyna, ale taki sam hałas robiony przez motorynki. Taki sam brud, bałagan. Niektóre kupy śmieci i gruzowiska przez 5 lat nie zostały uprzątnięte. 

Może jak plastikowe torebki, które od lipca 2016 Maroko zbanowało ustawą całkowicie znikną to będzie większa czystość. Ale tak czy siak ludzie pewnie będą wyrzucać inne śmieci, najczęściej organiczne.

środa, 20 lipca 2016

Zwiedzanie meczetu w Casablance

Meczety w Maroku oprócz Hassana II w Casablance nie są dostępne dla turystów i niemuzułmanów. Przez to myślałam, że są zbyt hermetyczne, bo się zamykają w stosunku do innych wyznań, nie dają poznać, przez co nakręcają sobie stereotypy. Jednak czasami pewnym osobom może zdarzyć się wyjątkowa okazja, by taki meczet zwiedzić. Zazwyczaj są to znajomości czy otwartość tych, którzy za meczety odpowiadają. Wystarczy się dogadać. Jak możecie to z ciekawości korzystajcie! 

Zwiedzanie meczetu w Casablance

Byłam umówiona na takie zwiedzanie meczetu w nieturystycznej dzielnicy Casablanki, które wypaliło. Mogłam zobaczyć wnętrza, specjalne pomieszczenia a nawet wejść na szczyt minaretu pod same wzmacniacze zwrócone na 4 strony świata. Te same, które codziennie o 3 w nocy podczas Ramadanu zakłócały mi nocną ciszę. 

Niestety nie mogę tutaj pokazać zdjęć wnętrz, choć bardzo bym chciała. Odźwierny, który nas oprowadzał powiedział, że mogę fotografować tylko dla siebie. Aby opublikować muszę mieć gwarancję, że nikt z osób związanych z tym meczetem ich nie zobaczy w sieci. Tak sobie życzy właściciel. Mój blog jest po polsku i na Polskę. Do tego mało znany. Ale gwarancji nie mam. Ostatnio na fanpage Kropli Arganu trafili jacyś Marokańczycy nie wiadomo skąd. Ale jak ktoś będzie chciał się ze mną spotkać osobiście, to wtedy jak najbardziej mogę pokazać.

Zatem daję tylko zdjęcia z zewnątrz, jakie może zrobić każdy, niektóre detale nie mówiące nic o tym który to meczet oraz zdjęcia panoramy Casablanki z minaretu.

wtorek, 12 lipca 2016

Eid Fitr, czyli jak świętują koniec Ramadanu w Maroku.

W okresie Ramadanu byłam w Maroku po raz drugi. Ale w czasie jego zakończenia po raz pierwszy. Koniec postu to najważniejsze święto dla muzułmanów. Pytam się ich czy nie szkoda, że Ramadan się skończył. Przecież to dla nich święty miesiąc, wielkie poświęcenie i ta cała rodzinna atmosfera przy stole podczas wspólnej wyżerki i sprzątania codziennie wieczorem tak w kółko. Dla mnie zaletą było to, że za dnia nie musiałam biernie wdychać dymu papierosowego. Marokańczycy odpowiadają, że tak. Cieszą się, że Ramadan się skończył. Postu przestrzegali a teraz chcą odpocząć.

Eid Fitr, czyli jak świętują koniec Ramadanu w Maroku.

Co dziwne, nie było wiadomo, czy Ramadan się skończy w środę czy w czwartek. Najpierw słyszeli o środzie, więc to fajnie, że już nie długo. Potem ogłoszono, że jednak czwartek. Pomęczą się jeden dzień dłużej. Aż tu nagle w środę w marokańskiej telewizji w czasie gdy wszyscy powinni kończyć jeść ftour pojawił się muzyk przygrywający na trąbce charakterystyczną melodię. To znak, że Ramadan dobiegł końca. Następnego dnia jest święto Eid.

czwartek, 7 lipca 2016

El Caminito del Rey, czyli Szlak Króla. Z prawej skała z lewej przepaść!

Pisałam Wam, że zamierzam odwiedzić pewne miejsce w Hiszpanii, któremu wróżą sukces i stanie się znane na cały świat. Zrobiłam to! Chodzi o odnowiony Szlak Króla lub Drogę Króla El Caminito del Rey w prowincji Málaga. Prowadzi pomiędzy dwoma elektrowniami wodnymi wzdłuż ścian bardzo stromego wąwozu w parku narodowym Desfiladero de los Gaitanes. Wreszcie odznaczyłam go ze swojej bucket list i nagrałam o nim wideo. Widzę, że coraz więcej Polaków podróżujących na południe Hiszpanii tam dociera i dzieli się wrażeniami. Dumnie do nich dołączam.



We wpisie i w wideo podaję stronę, na której możesz zarezerwować wstęp i dowiedzieć się co, jak i za ile - caminitodelrey.info .
Możesz pojechać tam indywidualnie. Jednak zdecydowałam się na zorganizowany wyjazd, bo taki się nadarzył. Z wejściówkami bywał problem, albo wciąż niedostępne albo do rezerwacji z ogromnym wyprzedzeniem. Przede wszystkim nie mogłam dłużej czekać aż ktoś znajomy wreszcie znajdzie czas by ze mną pojechać.

Uwielbiam góry, zwłaszcza tak malownicze jak te. Przejść po nich od punktu A do B to dla mnie żadne wyzwanie tylko coś co bez przeszkód da się zrobić i mało co cię powstrzyma. Upewniając się, że szlak jest bezpieczny i wcale nie muszę się wspinać po stromych skałach wybrałam się tam będąc w 20 tygodniu. Nie było ani przeciwskazań ani problemów. Lekarz pozwolił. Bliscy się zaniepokoili, co ja wyprawiam, gdy zobaczyli zdjęcia już po. Wysokość, przepaść, most wiszący i kask na głowie - to z pozoru wygląda na bardzo ryzykowne. Na szlak można zabrać dzieci dopiero od 8 roku życia. Nie mogłabym czekać aż tyle lat. Nieprawdaż?

sobota, 2 lipca 2016

Pozdrowienia z Maroka. Wyszłam z grupy jak polscy piłkarze

Wreszcie tak jak planowałam udało mi się pojechać na urlop do Maroka. Staram się korzystać i częściej być offline. Dlatego więcej dzieje się na moim fanpage i instagramie. Tam szybciej się wrzuca relację na bierząco i aktualne zdjęcia niż na blog. W Maroku życie trochę zwolniło, bo wszystko kręci się wokół Ramadanu. Jest pewne, że z tego powodu nie załapię się na żadne wesele ani inne większe wydarzenia. Ale mój wyjazd i pewna okazja po jaką sięgnęłam zbiegły się w czasie z innym ważnym świętem - Euro2016. W związku z nim naszły mnie przemyślenia, które muszę wywalić na blogu.

Pozdrowienia z Maroka. Wyszłam z grupy jak polscy piłkarze

Nie jestem zapalonym kibicem. Futbol to trochę jak igrzyska co odwracają nas od istotnych spraw (np. od chleba) w imię których to właśnie powinniśmy się jednoczyć. Mimo to z ciekawości śledziłam losy naszej ekipy, szukając sposobu, by oglądać mecze z zagranicy. A to internet, a to zagraniczne kanały, a to relacja na żywo online. Cieszyłam się z każdego jej awansu w drodze o puchar Europy.

Wczoraj podczas ramadanowego ftouru udało się złapać na kanale francuskim mecz Polska - Portugalia. Mecz, którego najbardziej się obawialiśmy, bo przeciwnik mocny. 

piątek, 10 czerwca 2016

Ramadan. Będę pościć przez jeden dzień.

Właśnie rozpoczął się miesiąc Ramadan, ważne święto, obowiązkowe dla muzułmanów. Pisałam już wcześniej jak się ten post obchodzi o jakie były moje wrażenia z pobytu w Maroko podczas Ramadanu. Teraz też nie będzie łatwo, bo nadal przypada on na lato. Od wschodu do zachodu słońca daleko. Ale zrobiłam wtedy jeszcze coś. Zainspirowałam się znajomymi, którzy będąc w pewnych środowiskach wystawiali się na różne próby typu. "przez jeden dzień będę wegetarianen". Podobnie wymyśliłam sobie, że skoro już jestem w Maroku, to przez jeden dzień będę pościć jak w Ramadanie. Mimo, że raczej jestem sceptyczna do tak wymagających tradycji to sprawdzę na sobie jak to jest.

Ramadan. Będę pościć przez jeden dzień.

Na pewno znajdziesz w sieci wiele poradników o tym jak zachować się w Maroku podczas Ramadanu. Wszystkie mówią, by unikać jedzenia publicznie. Na pewno tyczy się to rodowitych Marokańczyków, muzułmanów, którzy mogą być za to ukarani grzywną lub napiętnowali. Restauracje mimo, że są otwarte w ciągu dnia to nie sprzedadzą im jedzenia.

wtorek, 31 maja 2016

Malowanie dłoni i stóp henną. Czym i po co?

Kobiece dłonie i stopy pomalowane henną - to jeden z typowych widoków w krajach arabskich i orientalnych. Często zachwycamy się jak pięknie prezentują się te wzory. Jeśli byłaś w Maroku, to pewnie w turystycznej dzielnicy spotkałaś jakąś kobietę, która goniła Cię ze strzykawą aby namalować ci hennę jako pamiątkę z wakacji, która wytrzyma 2 tygodnie. Henna jest elementem ich tradycji, sposobem na upiększanie i symbolem szczęścia. Sama miałam okazję wypróbować ją na moich dłoniach i stopach. Czym, jak i na jakie okazje się ją robi? Co o niej myślę? 


Malowanie dłoni i stóp henną. Czym i po co?

Naturalny barwnik zawarty w paście z henny wykorzystywany jest od tysięcy lat do malowania skóry przy okazji różnych obrzędów ludowych a także do farbowania włosów i brwi. Otrzymuje się go z liści Lawsonii Bezbronnej zwanej też krzewem hennowym, który rośnie  w Indiach, Pakistanie na Sri Lance i w większości krajów Afryki. Zebrane liście są suszone i sproszkowane. Następnie miesza się je z różnymi olejkami i tak oto mamy pastę hennową

Otrzymany na skórze kolor może być różny. Pomarańczowy, brązowy lub czarny. Zależy od stężenia i rodzajów olejków czy samych liści. Mi najbardziej do gustu przypadł właśnie czarny. 

czwartek, 26 maja 2016

Mama w Maroku i raj u jej stóp

Z okazji Dnia Matki obowiązkowo warto napisać coś o mamach w Maroku. Zanim zacznę to przy okazji życzę wszystkiego najlepszego swojej oraz każdej mamie niezależnie z jakiego kraju i jakiego wyznania. Także sobie samej jako przyszłej, która i tak już dostała życzenia od wtajemniczonych. To oczywiste, że pozycja matki w Maroku jest bardzo wysoka i darzy się ją ogromnym szacunkiem. Każdy pamięta o tym przez całe życie. Ale jeśli chodzi o tradycje i relacje to także budzi wiele kontrowersji, przez które wpis ten będzie ciut ironiczny.

Mama w Maroku i raj u jej stóp

Wynika to z islamu i cytatu, o którym z pewnością słyszałeś/aś, że "Raj jest u stóp matki". Można go interpretować dwojako. Po pierwsze duchowo, tak zresztą zakłada ta religia. Gdy kobieta rodzi dziecko i je wychowuje to wszystkie grzechy zostają jej odpuszczone. W nagrodę za cały trud od razu idzie do nieba, a więc stąpa po raju. Ma go pod swoimi stopami.

Ale ja widzę też drugą interpretację dosłowną. Sama na własne oczy widziałam w Maroku przykład mówiący za siebie. 50-letni facet klęczał przed swoją matką siedzącą na kanapie i całował ją w stopy. Naprawdę musiał czuć się jak w raju, bo trwał w takim stanie dobre kilka minut.

czwartek, 19 maja 2016

Jak robić ładne zdjęcia telefonem? Warsztaty fotografi komórkowej w muzeum na Alhambrze

Robienie zdjęć sprzętem fotograficznym jest coraz bardziej wypierane przez fotografię komórkową. Fotografem czy choćby pasjonatem fotografii może nazwać się każdy, na co profesjonaliści alarmują. Praktycznie każdy ma teraz komórkę z aparatem, który ma coraz więcej funkcji dorównujących możliwościom cyfrówek a nawet je przewyższające. Na świecie co chwila powstają miliardy zdjęć dzięki komórkom. Jedne lepsze drugie takie sobie. Cóż trzeba się z tym pogodzić i przynajmniej nauczyć się fotografować dobrze, co też jest w stanie każdy.

Jak robić ładne zdjęcia telefonem? Warsztaty fotografi komórkowej w muzeum na Alhambrze

W tym tygodniu trwają Międzynarodowe Dni Muzeów. To okazja nie tylko do darmowych wstępów i obcowania z kulturą ale wzięcia udziału w różnych wydarzeniach. Z tej okazji Museo de Bellas Artes w Granadzie mieszczące się w Pałacu Karola V na Alhambrze zorganizowało warsztaty i konkurs... fotografii komórkowej

Na codzień wolę fotografować lustrzanką. Mój smartphone Apple z drugiej ręki to nie jest najnowszy model. Jego aparat ma tylko podstawowe funkcje. Rozdzielczość pozostawia wiele do życzenia, co widać na dodanych tu zdjęciach. Mimo to postanowiłam wziąć w nich udział a tym co z nich wyniosę podzielić się z Wami. Zrobić taki miniporadnik. Bo sami pewnie macie dużo lepsze komórki więc korzystajcie.

niedziela, 8 maja 2016

Autostrada Rabat - Casablanca. Droga przez piekło. Ruch drogowy w Maroku

Ktoś może stwierdzić, że wrzucam wszystkich muzułmanów do jednego wora. Nawet sama parę razy się do tego przyznałam ;) . Jeśli tak, to tylko dlatego, że sami stwarzają ku temu powody. A tutaj chodzi o konkretny powód - ruch drogowy. Przekraczanie prędkości, wyprzedzanie na trzeciego, robienie dodatkowego pasa ruchu, nieustanne trąbienie, niepuszczanie pieszych, wiara, że na drodze można wszystko, bo Allah uchroni a nawet... jazda po pijaku. Każdy kto był w Maroku, Tunezji, Egipcie, Turcji, Emiratach, Iranie, itd... potwierdzi, że kierowcy we WSZYSTKICH krajach muzułmańskich jeżdżą jak szaleni mając gdzieś przepisy. Wszędzie jest... TAK SAMO.

Autostrada Rabat - Casablanca. Droga przez piekło. Ruch drogowy w Maroku

Zastanawia mnie skąd to się bierze i dlaczego akurat u muzułmanów. Bo chyba wyjaśnienia nie znajdziesz w Koranie. Może wszystko czego nie zakazuje Koran (bo wcale w nim o tym nie pisze) jest dozwolone? Tak jak np. z paleniem papierosów. Nie ważne, że w czasach Mahometa nie było samochodów więc i przepisów drogowych a co najwyżej pewnie jakieś zasady poruszania się na wielbłądach.

Oczywiście znajdą się wyjątki. Znam Marokańczyków którzy chcą jeździć przepisowo, szanować innych i nie stwarzać zagrożenia. Nie cierpią sajgonu na drogach jaki jest w ich kraju. Skarżą się na piratów drogowych. Najczęściej dlatego, że prawo jazdy robili w Europie gdzie jest lepsza kultura jazdy i o wiele trudniej przekupić egzaminatora raszouą (łapówką). Jednak gdy znajdą się na marokańskiej drodze to siłą rzeczy są spychani przez tych szalonych kierowców. Aby przetrwać w tym bałaganie sami muszą czasem złamać przepis oraz trąbić i trąbić... Bo jasne reguły tam nie istnieją, róbta co chceta.

niedziela, 1 maja 2016

Znajomi i przyjaźń w młodości i na emigracji

W Klubie Polek na Obczyźnie podjełyśmy temat, który dotyka nas wszystkie - przyjaźni na emigracji. Czy jest ona możliwa? Każda historia jest inna. Zależy od osoby, jej charakteru, środowiska z jakiego się wywodzi i do jakiego trafiła emigrując. Warto przeczytać inne wpisy na blogach Polek by się o tym przekonać. Znajdziesz je na fanpage. Zwykle jest tak, że poważne przyjaźnie nawiązujemy w Polsce. Często jeszcze w dzieciństwie a potem budujemy przez lata. Wyjazd może różnie na nie wpłynąć. Może osłabić ale jeśli ludzie bardzo tego chcą, trwać dalej. Za granicą szukamy nowych przyjaciół, by takich mieć obok siebie. Nie każdy znajdzie ich z różnych powodów nawet mając sporo znajomych. Bo znajomy a przyjaciel to zupełnie osobne pojęcia.

Znajomi i przyjaźń w młodości i na emigracji

Poproszono abym wypowiedziała się o tym, jak to było u mnie. Mi raczej życie pokazało, że ze znalezieniem prawdziwego przyjaciela jest tak jak ze znalezieniem miłości swojego życia czy wymarzonej pracy - jest bardzo, bardzo trudno. Szczęściu trzeba dopomagać, działać, być wśród ludzi. Ale wszystko sprowadza się do trafienia na odpowiednie okazje, bycie właściwą osobą we właściwym czasie i miejscu. Do trafienia na właściwego człowieka, z którym albo zbudujesz więź na długie lata albo ze znajomości nie wyniknie nic.

To jest tylko wyłącznie moje doświadczenie. U Ciebie może być inaczej. Jeśli masz wierną przyjaciółkę do tej pory, z którą znacie się od piaskownicy a Waszej przyjaźni nawet emigracja nie przeszkodziła albo za granicą poznałaś kogoś, kogo możesz nazwać przyjacielem to jesteś prawdziwą szczęściarą.

czwartek, 28 kwietnia 2016

7 praktycznych lub niepraktycznych gadżetów z Maroka

Autorzy blogów bardzo lubią opisywać swoje ulubione gadżety. Wyrażają opinie co jest warte polecenia, co jest praktyczne a co nie. Śmieszy mnie tylko słownictwo, bo np. używają słowa "recenzja" odnośnie... recenzja branzoletki, recenzja kosmetyku, recenzja kubka, garnka. :D WTF? No jak to, przecież normalnie recenzuje się książki, ale jakieś gadżety? W przypadku tych, które wymienię wystarczy proste słowo "opis" lub "charakterystyka".

7 praktycznych lub niepraktycznych gadżetów z Maroka

A będą to ulubione gadżety z Maroka obecne w moim domu. Większość z nich (właściwie wszystkie) dostałam w prezencie. Zostały przewiezione marokańskim samochodem wypełnionym walizkami po sam dach przez Marokankę, którą o cokolwiek poproszę - ona mi przywozi. A nawet prosić nie muszę, bo ona akurat wie co dla mnie dobre i napewno kiedyś się przyda ;)

Jak zauważysz wiele z nich jest dość delikatnych i wymaga bezpiecznego pakowania. Myślę, że turysta wracający samolotem z Agadiru jak się uprze to też da radę coś podobnego przywieźć jeśli mu się spodoba. Subiektywnie oceniam je pod względem praktyczności lub jej braku. Zatem jedziemy.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Nie wyobrażaj sobie za dużo jaka będzie Twoja rozmowa kwalifikacyjna

A już wogóle tego, że dostaniesz tą robotę. Oto druga część przemyśleń z cyklu Nie wyobrażaj sobie za dużo... a pierwsza część na tematy damsko-męskie jest TUTAJ. Chodzi o to, że zamiast myśleć będzie co ma być lub jak Marokańscy bohaterowie mojego bloga - inchallah nasza wyobraźnia tworzy scenariusze o tym co wydarzy się w przyszłości. Albo za bardzo marzymy sobie o tym co byśmy chcieli. Rzeczywistość okazuje się zawsze inna niż oczekiwaliśmy. Może nas pozytywnie zaskoczyć, boleśnie rozczarować, a nawet - co najczęściej się zdarza - okazać się nudna jak flaki z olejem.

Nie wyobrażaj sobie za dużo jaka będzie Twoja rozmowa kwalifikacyjna
Dlaczego spadochron? O tym w tekście. Źródło: pixabay.com
Nawiązując do tytułowej rozmowy kwalifikacyjnej, absolutnie zgadzam się, że trzeba się do niej dobrze przygotować. Poczytać o firmie, postanowić, że zrobisz to na co masz wpływ czyli np. powiesz kilka zdań o sobie, podasz swoje mocne strony i opiszesz jakiś swój największy sukces. Ale ostateczna decyzja należy do rekruteta. On decyduje czy Twój profil mu pasuje czy nie, o tym co na rozmowie się wydarzy i jaki będzie jej finał. Nawet o tym czy wogóle warto do Ciebie zadzwonić by zaprosić czy lepiej wyrzucić Twoje CV do kosza. Przed rozmową możesz sobie wyobrażać jak to będzie. Zakładać, że dasz radę. A tymczasem rekruter wyjedzie do Ciebie z jakimś krępującym pytaniem, którego się nie spodziewałeś, tak że zmieszasz się totalnie.

Postanowiłam napisać o tym co dokładnie sobie wyobrażałam kiedy starałam się o pracę w pewnej firmie. Uważam, że historia jest na tyle ciekawa, gdyż świetnie pokazuje syndrom nie wyobrażaj sobie za dużo. Wyjaśni też co tutaj robi... spadochron.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Sytuacja kobiety w Maroko

Temat kobieta w Maroko, kobieta w islamie jest wałkowany nieustannie. Często dostaję pytania o to jakie są Marokanki, które miałam okazję poznać, jaka jest ich pozycja, jak się ubierają, czy są one dyskryminowane i zniewolone. A może mają swoje prawa. To nie będzie badanie naukowe czy kulturoznawcze ale osobista opinia na podstawie doświadczenia oraz kilka historii znajomych Marokanek.

Sytuacja kobiety w Maroko

Mogę potwierdzić, że w kulturze islamu panie ubierają się najskromniej w porównaniu z innymi kulturami na świecie. Niekoniecznie oznacza to zakrywanie twarzy. W większości przypadków jest to chustka na głowie, noszenie większej ilości ciuchów, luźniejszych kiecek nie obciskających pośladków, ale i strojenie się na specjalne okazje takie jak wesela, w przypadku konserwatywnych rodzin tylko w damskim gronie.

Muzułmanki znajdują różne powody takiego ubioru. Albo interpretują je w Koranie, albo podążają za tradycją i przyzwyczajeniem. Ogromny wpływ ma na to niestety brzydkie zachowanie facetów, zaczepki na ulicach i ich przekonanie, taką mają naturę i nie potrafią się powstrzymać, że skromnych kobiet się nie molestuje a tylko te odkryte. To też niestety narzuca skromność na turystki, co bywa bardzo niewygodne. Zasłanianie stereotypowo kojarzy się ze zniewoleniem, ale poznając Marokanki zauważyłam, że wcale tak nie musi być.

piątek, 8 kwietnia 2016

Marokańskie szklaneczki do herbaty

Rekonesans fotograficzny można odbyć po różnych miejscach i obiektach. Wymyśliłam sobie, że zrobię go po... marokańskich szklaneczkach do herbaty. Bo wiem, że się Wam one bardzo podobają i są popularną pamiątką z wakacji. Oczywiście jeśli możecie sobie pozwolić na przewożenie przedmiotów delikatnych. Może nie mieszkam na codzień w Maroku ale w moim mieście (Granada) jest sporo arabskich kramów, w których można te wszystkie cuda kupić a jak nie (bo ceny wyższe) to przynajmniej na nie popatrzeć. Wiekszosc handlarzy to Marokańczycy. Szklaneczki są tam również, do wyboru do koloru, w zestawach.

Marokańskie szklaneczki do herbaty

Posiadam w domu sporo takich szklaneczek ale przezroczystych z wygrawerowanymi skromnymi motywami roślinnymi lub bez dekoracji. Nie z turystycznego bazaru ale otrzymanych w prezencie od rodziny z marokańskiego domu. Przynajmniej wiadomo, że oryginalne. Są one malutkie i podaje się w nich zielono – miętową marokańską herbatę. Sposób jej parzenia w moim czajniku i wspomnianych szklaneczkach prezentowałam TUTAJ. A teraz czas na parę kolorowych zdjęć z bazarów.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Share Week 2016. Ulubieni Blogerzy i Youtuberzy + recenzja książki o Turcji

W dzisiejszym wpisie dowiesz się kogo czyta, ogląda i ceni Dorkita. Chodzi o nominacje moich ulubionych blogów i kanałów YouTube do Share Week 2016. Jest ostatni dzień kiedy można zgłaszać swoich faworytów i cieszę, że się wyrobiłam. Opinie na temat Share Week są bardzo różne. Oprócz nominacji pojawiły się wpisy pt. Anty Share Week gdzie uznaje się tą akcję za kółko wzajemnej adoracji. Ja twierdzę też, że jej autor świetnie się ustawił i zachęcając ludzi do udziału jeszcze bardziej rozreklamuje swój blog. Ale w sumie dzięki niej być może ktoś zauważy Twój blog lub kanał, więc postanowiłam dać szansę paru autorom, których bardzo cenię.



Przy okazji połączyłam swoje nominacje z recenzją świetniej książki „Turcja.Półprzewodnik obyczajowy”. W powyższym wideo opowiadam o książce oraz o nominowanych blogach, które perfidnie wrzuciłam do jednego wora. ;) Co myślę o książce nie będę powtarzać we wpisie. Ale blogi nominowane do Share Week 2016 wymienię bo taki jest regulamin akcji. No to jedziemy!