czwartek, 19 kwietnia 2018

Jak zarezerwować bilet na Alhambrę na nowej stronie

W zeszłym roku patronat Alhambry otworzył nową stronę do rezerwacji biletów na Alhambrę, która moim zdaniem działa o wiele lepiej. Jej adres to tickets.alhambra-patronato.es. Dostępna jest w dwóch językach: hiszpańskim i angielskim. Sama robiłam na niej rezerwację a w trakcie nagrałam instruktażowy filmik. Jednak nadal dostaję od Was wiadomości z pytaniami jak ten bilet kupić oraz o inne problemy jakie mogą wystąpić podczas prób zwiedzenia tego zabytku. Mimo ciągłych zmian system rezerwacji wejściówek na Alhambrę wciąż uważany jest za jeden z najbardziej skomplikowanych na świecie i cały czas produkują się na niego donosy. Dobre jest to, co wiem od Was, że nowa strona bez problemu akceptuje zagraniczne karty bankowe. Ogólnie, kupić się Wam udaje. O ile nie traficie na największy problem… brak biletów na 2 miesiące do przodu. 

Jak zarezerwować bilet na Alhambrę na nowej stronie


Otwarcie nowej strony uświadomiło mnie, że gorący sezon na zwiedzanie Alhambry trwa CAŁY ROK. Tak – cały okrągły rok – to mogę Wam odpowiedzieć na pytanie kiedy są największe tłumy. Dopiero teraz widać, że wejściówki wyprzedają się z ekspresowym tempie. Dla turystów to duży dyskomfort, bo zmuszeni są planować podróż najwcześniej 3 miesiące przed. Teoretycznie jest możliwość rezerwacji nawet na 2 godz. Przed zwiedzaniem. Praktycznie raczej niemożliwe. Chyba, że zdarzy się cud i coś się zwolni.

Mój poprzedni przewodnik o tym jak kupować stał się w dużej mierze nieaktualny. Dlatego postanowiłam przygotować nowy specjalnie pod nową stronę. Parę rzeczy przypomnę, czyli to kiedy Alhambra jest czynna, ile kosztują bilety, kto ma zniżkę, jakie rodzaje biletów macie do dyspozycji oraz gdzie się zwrócić w razie wystąpienia problemu. Zatem od początku.

sobota, 31 marca 2018

Samochodem po Maroku w trzy tygodnie. Wywiad z Lilą i Jurkiem


Bardzo często dostaję od Was pytania o praktyczne wskazówki dotyczące wyprawy do Maroka. Myślę, że lepiej odpowiedzą na nie inni, ci którzy też tam byli i podróżowali na różne sposoby.  Nie ważne czy jest to wycieczka zorganizowana z transportem autokarowym, z noclegiem w hotelach, gdzie wszystko masz opłacone czy wyjazd na własną rękę z plecakiem i namiotem, ze sypianiem u miejscowych, posiadając w kieszeni niewiele. Nie ma lepszego i gorszego sposobu podróżowania. Wszystkie są fajne i każdy wybiera ten najbardziej dostosowany do siebie. Każdy też wymaga innych wskazówek i porad. To właśnie chcę pokazać w cyklu wywiadów z podróżnikami pod hasłem #MoroccoTripInterview, którzy odpowiedzą na najczęściej zadawane pytania przez turystów.

Samochodem po Maroku w trzy tygodnie. Wywiad z Lilą i Jurkiem
Zdjęcie: Lilianna Protas i Jerzy Miodyński
Przed Wami pierwszy wywiad. Moimi gośćmi są Lila i Jurek – para emerytów z wielkim apetytem na poznawanie świata, prawie bez ograniczeń czasowych lecz z ograniczeniem finansowym. Ich podróż do Maroka w 2013 roku zaowocowała pomysłem założenia bloga http://porozeliliijurka.blogspot.com/

Jaki styl podróży do Maroka wybraliście i dlaczego?


Do Maroka wybraliśmy indywidualną wyprawę, organizując ją osobiście od A do Z w kraju przed wyjazdem, wychodząc z założenia,  że im więcej czasu poświęcimy na jej organizację w kraju, to będziemy mieć więcej czasu na miejscu. Zaczęliśmy od załatwienia samolotu tanich linii relacji Berlin-Agadir (wtedy nie było lotów z Polski), noclegi zaczynając od Berlina i na cały okres wyprawy, a następnie wypożyczyliśmy mały samochód z odbiorem na lotnisku w Agadirze (wynajęliśmy go przez portal rental cars). Taka podróż była dla nas najwygodniejsza, tak podróżując mogliśmy najwięcej zobaczyć. Kupiliśmy również mapę Maroka do naszej nawigacji.  Wyjeżdżaliśmy do Maroka w pełni przygotowani.

poniedziałek, 12 marca 2018

Z tego gara wszystko smakuje wyśmienicie. Rozmowa o kuchni marokańskiej z założycielką SmakiMaroka.pl


Dziś zapraszam Cię na wyjątkowy wywiad z Sylwią, założycielką bloga SmakiMaroka.pl, który jest obecnie najpopularniejszym blogiem kulinarnym w Polsce wyspecjalizowanym w kuchni marokańskiej. Uzależniona od gotowania i tajine, bo ma ich dość pokaźną kolekcję. Zakochana w Maroku i tamtejszych specjałach. W jej kuchni brak jest miejsca na monotonię - non stop coś zmienia, przyprawia, łączy. Gotowanie przenosi ja w inny wymiar, trans, z którego ciężko ja wyrwać. Gaduła, jednak nie lubi mówić o sobie. Zresztą poczytajcie. Poprawa humoru i wzrost apetytu gwarantowane.

Z tego gara wszystko smakuje wyśmienicie. Rozmowa o kuchni marokańskiej z założycielką SmakiMaroka.pl

Założyłaś blog kulinarny SmakiMaroka.pl w maju 2016. Co Cię do tego skłoniło i jaka jest jego misja? Spodziewałaś się tak dużego zainteresowania i czy z perspektywy dzisiaj warto było?

Prawdę mówiąc, to myślałam o tym od dawna, ale wiecznie było coś innego … To brak czasu, to inne rzeczy, ważniejsze. Aż w końcu powiedziałam sobie: dość czekania i odkładania!  Gotowanie to coś, co sprawia mi niesamowitą przyjemność, więc czemu nie dzielić tej przyjemności z innymi? I w ten oto sposób, z początkiem kwietnia 2016 zaczęłam pracę nad blogiem. Wiedziałam, że nie będzie to chwilowa przygoda, dlatego od razu pomyślałam o własnej domenie. Bardzo dużo pomógł mi mój brat, który zadbał o wszystko ze strony informatycznej. Ja w tym czasie szlifowałam i malowałam deski, które do tej pory służą mi jako tło do zdjęć. 

Misją bloga jest przede wszystkim rozpowszechnienie kuchni marokańskiej. Takiej prawdziwej. Sama pewnie zauważyłaś, że w Internecie często pojawiają się przepisy na coś „po marokańsku”, a w rzeczywistości wcale nie jest to danie marokańskie. Chciałabym aby Ci, którzy jeszcze nie byli w Maroku, mogli zasmakować go w domowym zaciszu, przygotowując sobie coś pysznego. By dla nich kuchnia z tego zakątka Afryki nie była czymś nieosiągalnym i pozostawała tylko marzeniem. Tym bardziej, że jest to kuchnia tak różniąca się od naszej, polskiej (choć trochę wspólnego też się znajdzie).

środa, 7 marca 2018

Casanegra. Ich dwoje kontra ciemna strona Casablanki


Jeśli byłeś w Maroko na pewno zdarzało Ci się na nich trafić. To małolaty włóczący się po ulicach bez celu. Próbujący Ci coś wcisnąć. Kombinujący jak tylko wyłudzić kasę od turysty, w którym widzą chodzący worek pieniędzy. W kontakcie z nimi słusznie musisz być ostrożnym. Ignorować ich. Mówić stanowczo „Nie” kiedy nalegają. Ale zastanawiałeś się czasem co tak naprawdę się w ich życiu dzieje? Co sprawiło, że znaleźli się na ulicy zamiast iść na do szkoły a potem na studia? Dlaczego to robią? Są zepsuci przez rzeczywistość a może są z natury cwaniakami, którym dojenie turystów sprawia wielką frajdę? Na pewno by tego nie robili gdyby oni i ich rodzice mieli zapewnione jedno – dobrą uczciwą pracę.

Casanegra. Ich dwoje kontra ciemna strona Casablanki


Casablanca. Jak ta nazwa pięknie brzmi. Wyobrażasz ją sobie jako romantyczne miasto ze znanego melodramatu Michaela Curtiza z Humphreyem Bogartem. Do Casablanki od zawsze ściągali ludzie z wiosek w poszukiwaniu pracy. Ten wielka przemysłowa metropolia pewno oferuje najwięcej możliwości w całym Maroku. Nic bardziej mylnego.

Wprawdzie Maroko cały czas się rozwija. Powstają nowoczesne centra handlowe tzw. malle, zachodnie marki wkraczają w życie. Budują się liczne inwestycje przy których król Mohammed VI co rusz przecina wstęgę. W marinach cumują jachty. Oczywiście turystyka cały czas kwitnie.

Ale spora część ludzi nadal żyje poniżej marginesu. Przybywając do Casablanki a nawet mieszkając tam od dziecka rozczarowali się i wylądowali w slumsach. A perspektyw jak nie ma tak nie ma i… nigdy nie będzie.